No co Ty opowiadasz, ja tam napisałam, że gdy już mam jakiś wolny dzień, to marzę o siedzeniu w domu, a nie łażeniu po znajomych. Bo tu cały czas rozchodzi się o to, że o ile znajomi z piłki wiedzą jak jest, o tyle dla reszty jest to dziwne i zdarza się, że ktoś ma do nas pretensje, że np. nie jesteśmy dostępni w weekend.
Też uważam, że podstawy ogarnięcia się są dzieciakom potrzebne. Jak słyszę, że taka nieogarnięta dziewczynka, która nie umie sobie kanapki zrobić, miałaby zmienić akademię i zamieszkać w bursie gdzieś na Śląsku, autentycznie się zastanawiam, jak to miałoby wyglądać. Z drugiej strony – w takich warunkach może będzie im łatwiej się czegoś nauczyć, bo już nie będzie wyjścia.
Ja widzę, że najlepiej zarabiają znajomi fizjo z prywatnymi gabinetami. Ewentualnie jeden poszedł do klubu fitness/siłki i tam też jest zadowolony. Dla odmiany ci pracujący u nas w klubie mają bardzo dużą rotację i jeszcze chodzą ploty, że całkiem będą fizjo dla akademii likwidować.








