Dzień mojej osiemnastki, dla kumpli mialem imprezę wcześniej, przyszła kolej na rodzinne spotkanie. Babcia zamówiła mszę, typowe pierdololo jak ma tych rodzinnych wydarzeniach, no to pojechaliśmy do kosciol, poszło szybko, wróciliśmy, wjeżdżamy na podworko, było jeszcze w miarę widno (połowa listopada), spoglądam przez szybę a tam przy drzwiach cos tak jakby z pudełko z kokardką. Mysle sobie ze kupili mi samochód a tam są klucze do niego. No najarany bylem strasznie. Podchodzę do drzwi a tam taki [ch**], styropian obklejony izolacja









