Mamy wiele powodów by sądzić, że tak. Po pierwsze, nie ma SAF-a i serio myślę, że często w meczach z Arsenalem to on miał ogromny wpływ na to, że Czerwone Diabły zawsze wygrywały. Dodajmy do tego fakt, że Wenger zawsze był uparty i grał taktycznie dokładnie tak samo z każdym - z Barceloną, Stoke, Man Utd i Bradford. Teraz jest inaczej, Wenger dostosowuje grę pod rywala, co było widać choćby w środę z Borussią.
Niektóre bolączki jednak pozostały takie same - milion kontuzji. W Arsenalu zabraknie Walcotta, Podolskiego, Chamberlaina i prawdopodobnie Wilshere'a. Wielka to szkoda, bo brakuje nam jakiegokolwiek skrzydłowego w drużynie, ale z drugiej strony udawało nam się grać bez tego i to na jakimś poziomie, więc może jakoś to będzie. Plusem będzie powrót Flaminiego (prawdopodobny) i jeśli okaże się, że rzeczywiście jest dostępny, to chciałbym, żeby zagrał od pierwszej minuty obok Artety. Pogorszy to trochę nasz atak, ale jednak jedziemy na OT i może powinniśmy zagrać bardziej zachowawczo i liczyć na coś takiego, jak z Borussią.
Nie wiem, czego się spodziewać po tym meczu, widzę zarówno zwycięstwo Arsenalu, remis jak i gładką wygraną United. Nie mam pojęcia, co się stanie i boję się tego meczu, ale jednocześnie jestem podekscytowany tym widowiskiem i nie mogę się go doczekać. Jeśli chodzi o to, na co liczę, to na punkt. Jeśli wywieziemy jeden punkt z OT, to będzie dobrze i myślę, że ten tydzień będzie można uznać za bardzo udany.
Tak czy inaczej, myślę, że to będzie największy mecz Arsenalu z United od wielu, wielu lat.
Nie wiem, jak tam sytuacja u Man Utd, liczę, że ktoś z przedstawicielstwa szerokiego kibiców tego klubu przedstawi informacje.










