Post Wyświetl pojedynczy post autor: michal2 » 05 wrz 2011, 17:38
michal2
Post Wyświetl pojedynczy post autor: petrdcm » 05 wrz 2011, 17:40
To i tak łaskawcy że poczekali na rozegranie pełni kolejki. Bo według tej metodologii to RM nawet przy nierozegranym meczu FCB byłby za nią mimo trzech punktów.Nebula RN pisze:Redaktorzy Blaugrany wprowadzili nowatorski zwyczaj - miejsce w tabeli ustalają alfabetycznie, byle by Real nie był przed Barceloną
petrdcm
Post Wyświetl pojedynczy post autor: maciek_88 » 05 wrz 2011, 17:42
maciek_88

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Magnum » 05 wrz 2011, 17:43
Magnum
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 05 wrz 2011, 20:25
Jarzinho
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 05 wrz 2011, 21:48
Mentor
Post Wyświetl pojedynczy post autor: moody » 05 wrz 2011, 22:20
moody
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 06 wrz 2011, 14:31
Polecam wszystkim bez wyjątku.Futbol u progu wielkiej barcelońskiej rewolucji taktycznej
Artykuł jest tłumaczeniem tekstu Petera Stauntona z goal.com.
Pep Guardiola dawno przyzwyczaił nas do wystawiania różnych zawodników na "nie swoich" pozycjach. Powszechnie odbierano to jako improwizację, która w konkretnych okolicznościach wychodziła na dobre zespołowi. A co, jeśli to był plan, od początku do końca?
Arrigo Sacchi, trener-innowator, który poprowadził AC Milan do 2 Pucharów Europy, 2 Superpucharów Europy i 2 Pucharów Interkontynentalnych w latach 1989-1990, stwierdził kiedyś, że kolejnym etapem w ewolucji piłki nożnej jako dyscypliny, będzie stworzenie z całego boiska jednego wielkiego sektora pomocy. Całe pole gry przekształcone w strefę oddziaływania jednej makroformacji.
Wedle tego zamysłu, zespoły zwiastujące wiatr taktycznej odnowy miałyby składać się z zawodników mogących występować na wielu różnych pozycjach, lecz myślących jak pomocnicy. Którzy podporządkowują całą grę - od pressingu na połowie rywala do jak najszybszego wyprowadzenia piłki z własnej połowy - konstruowaniu akcji ofensywnych. Prowadzenie gry na całej długości i szerokości boiska; mnogość krótkich podań; wysokie umiejętności techniczne piłkarzy defensywnych umożliwiające także im inteligentną grę piłką na małej przestrzeni - to cechy charakterystyczne tego systemu. Cel? Prosty: oddalić grę od własnej bramki i nieustannie panować nad wydarzeniami na boisku.
W wywiadzie z dziennikarzem Jonathanem Wilsonem ("Guardian", "Sports Illustrated", "FourFourTwo", "Financial Times", "The Independent") na potrzeby jego książki pt. "Inverting the Pyramid" ("Odwracając piramidę") opisującej kolejne trendy taktyczne na przestrzeni dekad historii futbolu, Sacchi powiedział, że symbolizujące obecną erę objawienie się piłkarskich "zadaniowców" było koniecznością, by dać swobodę poczynań najbardziej kreatywnym członkom drużyny w coraz bardziej konkurencyjnej i siłowej na przestrzeni XX i XXI ww. współczesnej piłce. Potencjał grupy (piłkarzy) wynika zatem z sumy zdywersyfikowanych umiejętności członków tejże grupy. Dla przykładu: reżyser gry w stylu Zidane'a potrzebujący swego ochroniarza na podobieństwo Makelele, by zyskać przewagę (względnej) swobody w grze ofensywnej.
To - w ogromnej większości najsilniejszych zespołów klubowych i narodowych - stan obecny, utrzymujący się już drugą dekadę. Ma kilka obliczy: ustawienie 4-4-2 (coraz bardziej anachroniczne) lub (znacznie częściej) 4-3-3 ze swymi hybrydami (4-1-2-3; 4-2-1-3; 4-2-3-1) z wyraźnie odczuwalną obecnością co najmniej jednego (niekiedy dwóch) defensywnych pomocników. By ewolucja piłkarskiej taktyki zyskała nowy rozdział, jak przedstawił to Sacchi Wilsonowi, kluczem jest krańcowa uniwersalność piłkarzy współtworzących daną drużynę.
Wyzbycie się ze składu specjalistów w jednej, czasami dość wąskiej, dziedzinie sztuki piłkarskiej. Zastąpienie wspomnianych "zadaniowców", a także obrońców i napastników w ich dzisiejszym - mocno skonkretyzowanym i tym samym zawężonym - rozumieniu, doskonale uzupełniającym się kolektywem 11 piłkarzy zdolnych do funkcjonowania w każdej boiskowej sytuacji jak monolit. Nominalna pozycja z przedmeczowej grafiki nie ma znaczenia, tu wszyscy wspólnie bronią i razem atakują.
Brzmi znajomo? Model Totaalvoetbal, słynna idea futbolu totalnego, sformułowana i wprowadzona przez Rinusa Michelsa z czynnym udziałem Johana Cruyffa do Ajaksu Amsterdam (a później także do kadry "Pomarańczowych"), wniósł do światowej piłki nieoglądaną dotychczas wymienność pozycji. Gracze dzielili się co prawda na poszczególne formacje, były im przypisane jakieś konkretne pozycje, ale jednocześnie byli wystarczająco kompetentni (posiadane umiejętności) i odpowiednio "inteligentni" piłkarsko (wyuczona drogą wspólnych treningów intuicja taktyczna) by w odpowiednich momentach meczów momentalnie przechodzić od frontalnego ataku do nieustępliwego pressingu, czytać niuanse gry, przewidywać wydarzenia na boisku, móc zastąpić w potrzebie każdego z partnerów z pola i dyktować tempo meczu we wszystkich sektorach boiska.
Wszystko zależy dziś od piłkarzy zadaniowych. Czy piłka nożna to gra zespołowa i harmonijna? Czy stała się nagle dyscypliną polegającą na dobraniu X utalentowanych piłkarzy i zrównoważeniu ich Y "zadaniowców"?
Arrigo Sacchi
Przekrój piłkarzy będących obecnie do dyspozycji Guardioli może zwiastować, że to, o czym Sacchi tylko mówi - ktoś inny wciela właśnie w życie. Harmonijnie rozwijający się Busquets, przekwalifikowany na obrońcę Mascherano, stawiany innym za wzór zawziętości i poświęcenia drużynie Pedro czy zdjęty ze skrzydła Messi mający wolną rękę w twórczej wszędobylskości - to tylko część "wynalazków" Pepa.
Z transferem Fábregasa, taktyka Barçy wchodzi na nowy poziom
Bliska ideału, niewymowna kompatybilność poszczególnych członków składu, pełne oddanie jednostek dla wspólnego celu grupy, a przy tym nieustająco najwyższy stopień motywacji leżący u źródła tak podziwianej pracowitości tych piłkarzy - nawet skrócona charakterystyka Barçy Guardioli silnie koresponduje z wzorcami, do których odwołuje się Sacchi. Do tej pory widzieliśmy jedynie modelu Barçy przejawy ewolucji: stawianie na full backów po bokach obrony, zmieniającą się na przestrzeni lat rola Messiego czy korzystanie z nominalnych pomocników na środku obrony. Przyjście Fábregasa - zupełnie niezależnie od bycia transferowym hitem - może się okazać zarzewiem rewolucji. Skutkiem sprowadzenia byłego kapitana Arsenalu będzie transformacja Barçy w zespół pomocników, konsolidujących sektory obrony, pomocy i ataku w jeden. Totalna dominacja przestrzeni, totalna dominacja posiadania piłki, totalna dominacja rywala.
W Arsenalu Fábregas był "tylko" środkowym lub wysuniętym pomocnikiem. Wydawało się naturalne, że wracając na Camp Nou będzie pełnił na boisku funkcję zbliżoną. Spotkanie z Napoli o Puchar Gampera nie zostawiło na tych spekulacjach suchej nitki - 24-latek został ustawiony przez Guardiolę w miejscu Messiego (!) jako fałszywa "9-ka". I, co może jeszcze bardziej imponujące, sprawdził się w tej roli doskonale.
Po czterech oficjalnych meczach wiadomo, że transfer Ceska nie zamknie drogi rozwoju Thiago. Wiadomo też, że piłkarz urodzony w katalońskim Arenys de Mar, minut na boisku w sezonie 2011/2012 nie będzie otrzymywał wyłącznie kosztem młodego Alcântary czy Busquetsa, Xaviego, Iniesty, Pedro albo Keity bądź Mascherano - na przestrzeni tych paru meczów nie brakowało momentów, gdy z wszystkimi nimi u boku Fábregas przebywał jednocześnie na boisku! I cóż to było za "przebywanie".
Zmierzch "Puyolów"
Przyjście Fábregasa nie musi owocować stopniowym wypychaniem ze składu żadnego z wyżej wymienionych piłkarzy. Poszkodowanym transferu wieloletniego podopiecznego Wengera nie powinien się okazać ani Thiago, ani Xavi, Iniesta czy Busquets. Może się nim okazać Carles Puyol. Tak, ten sam niezmordowany "Kapitan Katalonia", ostoja barcelońskiej defensywy, symbol tej drużyny i jej naturalny, niekwestionowany lider. OK, sercem drużyny wciąż może być, ale Puyol jako typ piłkarza jest na Camp Nou nieodwracalnie w fazie schyłkowej. Każdy mijający rok wyszczerbia kolejne odłamki z człowieka z marmuru. Jego następca w podstawowej jedenastce Pep Teamu - stopniowo z początku, później kompletnie - nazywa się Cesc Fábregas.
Wspomniani już tutaj Dani Alves i Lionel Messi, a także Valdés i Piqué, są kluczowymi elementami przemiany tej Barçy. Zredefiniowali swoje boiskowe pozycje. Cesc otworzy nowy rozdział tego procesu. Przeniesie go w inny wymiar.
Jak będzie wyglądała jedenastka Blaugrany po zastąpieniu Puyola przez Ceska?
1. Wariant (trochę) bardziej zachowawczy: 4-3-3
VALDES (PINTO) - ALVES, BUSQUETS (MASCHERANO), PIQUE, ABIDAL (ADRIANO) - XAVI (KEITA), INIESTA, FABREGAS (THIAGO) - PEDRO (AFELLAY), MESSI, VILLA (ALEXIS)
2. Wariant (trochę) bardziej ofensywny: 3-4-3
VALDES (PINTO) - ALVES (MASCHERANO), PIQUE (BUSQUETS), ABIDAL (ADRIANO) - BUSQUETS (MASCHERANO), INIESTA (KEITA), XAVI (THIAGO), FABREGAS (THIAGO) - PEDRO (AFELLAY), MESSI, VILLA (ALEXIS)
Umiłowanie Pepa do wystawiania defensywnego pomocnika na środku obrony wzbudzało spore zdziwienie na przestrzeni ostatnich miesięcy (lat) - i to pomimo faktu, że tak Busquets, jak Mascherano (a wcześniej również Touré) doskonale wywiązywali się ze swych obowiązków, a występ i interwencja Argentyńczyka w rewanżu z Arsenalem momentalnie zyskały wśród fanów wymiar legendy. Zresztą, skoro już o Lidze Mistrzów mowa, dodajmy, że Guardiola pod wpływem okoliczności, konwersji pomocnika na obrońcę dokonywał nawet w finale najważniejszych rozgrywek na kontynencie... i to dwukrotnie!
Jednocześnie, eksperymenty te wymownie kontrastowały z kompetencjami do nowych zadań, próbowanego regularnie w sezonie 2010/2011, Milito - co urosło do rangi przyczyny, dla której Argentyńczyk niemal zawsze wypadał w zeszłym sezonie z rotacji w obliczu co ważniejszych spotkań. Przemyślane i zamierzone "żonglowanie" nominacjami na środek obrony (Mascherano, Busquets, Abidal) szczególnie w rundzie wiosennej 2011 stało się firmowym znakiem Guardioli. Funkcjonowało to zrazu nieźle, potem coraz lepiej i z czasem zupełnie przestało dziwić fanów. Problemy ze zdrowiem Puyola niewątpliwie takie rozwiązania taktyczne "wywołały do tablicy", ale jednocześnie punkt styku z prognozami Sacchiego o taktycznej rewolucji - jest tu bardziej niż zauważalny.
Trener Barçy wielokrotnie delegował Busquetsa do bloku defensywnego, Mascherano wystąpił w nim na Wembley, legendarna w międzyczasie stała się wszechstronność Alvesa, a umiejętności gry z piłką i precyzja panowania nad nią Gerarda Piqué zdumiewają tym bardziej, im mocniej uświadamiamy sobie jego gabaryty... Wszystko to sprawia, że zawodnicy jednowymiarowi, zdolni pełnić "tylko" funkcję "środkowego obrońcy" w jej dotychczasowym rozumieniu, stopniowo okazują się w systemie Barcelony niepotrzebni. A to z kolei pozwala "zmieścić" w wyjściowym składzie jeszcze jednego gracza w środku, jeszcze jednego rozbijającego w zarodku ataki rywali, jeszcze jednego playmakera.
Obserwując tempo, w jakim Cesc wtórnie zadomowił się w szeregach Barcelony - można stwierdzić, że nie zajmie mu wiele czasu, by na trwałe wskoczyć do pierwszej jedenastki, przesuwając Busquetsa i Mascherano na dobre bliżej bramki Valdésa. To prawda, obaj mają pewne mankamenty jako obrońcy "na pełen etat" (ograniczona zwrotność i nie najlepsza gra głową, szczególnie przy stałych fragmentach), ale którzy defensorzy nie mają ich wcale? Poza tym, prawdę mówiąc, ile minut tak naprawdę broni się Barça w trakcie meczu? Zespół, który regularnie trzyma piłkę przez ok. 70% czasu gry niezależnie od tego, kogo ma za przeciwnika, nie powinien się obawiać, że losy meczu rozstrzygnie czyjaś przypadkowa główka lub okazjonalne wykorzystywanie przewagi nad ciaśniej zestawionym trio barcelońskich obrońców przez atakujących spod linii bocznych co szybszych skrzydłowych rywala.
Martínowi Cáceresowi, Henrique i Gabi'emu Milito pokazano tego lata drzwi. Wszyscy to obrońcy w starym stylu, czytaj: piłkarze o wąskich kwalifikacjach. Za wąskich jak na tę drużynę i tego trenera. To samo można powiedzieć o Hlebie, dla którego wypożyczenie do Wolfsburga oznacza koniec przygody na Camp Nou; latem 2012 kończy mu się kontrakt z Barçą. Cała czwórka podążyła szlakiem odrzuconych przez Pepa, wydeptanym rok temu przez Czyhryńskiego i Ibrahimovicia. Zlatan okazał się niekompatybilnym z systemem Barçy. "Czygry" nigdy nie wyglądał jak piłkarz Barçy. Żaden się nie zaadaptował ani nie sprawiał wrażenia (no, może poza Cáceresem - przyp. tłum.), że mógłby. Żaden nie oferował wielofunkcyjności. Nie ma przypadku w tym, że opuścili już Blaugranę.
Guardiola stara się stale pozbywać z drużyny piłkarzy jednowymiarowych - można chyba powiedzieć, że już od momentu przejścia z funkcji trenera rezerw na ławkę szkoleniowca pierwszej drużyny (Oleguer, Ezquerro, G. dos Santos) - na rzecz harmonijnego wstrzykiwania do składu coraz większego ładunku uniwersalności. Proces ten i stopniowe edukowanie w pożądanym kierunku dostępnych piłkarzy (w tym: prowadzonych w drużynie B) pozwala myśleć o dzisiejszym składzie Barcelony jako sumie talentów gotowych podołać wyzwaniu przekształcenia przestrzeni boiska w jedną wielką strefę pomocy. Momentalne odzyskiwanie posiadania piłki i wysoki pressing od wszystkich trzech napastników poczynając, pozwala tworzyć długie i szerokie królestwo szybkich podań, gdzie każdy piłkarz z pola - a niekiedy i bramkarz - jest (dzięki posiadanym umiejętnościom, wspaniałemu zgraniu i ulepszanej do perfekcji filozofii gry; w przypadku canteranos znanej od dziecka), przynajmniej potencjalnie, rozgrywającym.
Puyol i Éric Abidal, inny weteran formacji obronnej - tak samo jak David Villa - zapowiadają się jako jedyne wyjątki od tej reguły w kontekście obecnego sezonu. Czas obu zaawansowanych wiekiem obrońców przeminie. Także ze względu na sprowadzenie wszechstronnego Adriano rok temu. To kolejny zwiastun nowej ery w Barcelonie, zdecydowana próba Pepa by zagospodarować ofensywnie usposobionym zawodnikiem (w poprzednich klubach Brazylijczyk występował przeważnie właśnie w środkowej formacji) kolejny sektor boiska - lewą flankę obrony, zajmowaną dotychczas właśnie przez Abidala. Nawet jeśli w przypadku Brazylijczyka nie zawsze wyglądało to poprawnie w poprzednim sezonie, to już druga połowa rozgrywek w jego wykonaniu pozwala znacznie przychylniejszym okiem ocenić ten transfer, a także instynkt i zamysł Pepa.
Nieprzypadkowo pojawia się tu też nazwisko byłego gracza Valencii. On nie jest ulepiony z tej gliny, co Iniesta, Fábregas czy Pedro, o Messim nie wspominając... W chwili transferu, "El Guaje" był środkowym napastnikiem. Po sprowadzeniu na Camp Nou, Guardiola przekwalifikował go na lewoskrzydłowego - eksperyment "przećwiczony" uprzednio na Thierry'm Henry. Maniery światowej klasy snajpera - których nie zapomina się tuż przed 30-tką - wszędzie czyniłyby z Villi solidną opcję w ataku, ale Guardiola odkrył go na nowo w systemie Barçy jako napastnika schodzącego do środka niemal spod linii bocznej boiska, zdolnego by (w formie) być śmiercionośną bronią pod bramką rywala. Jednak w przekroju 90 minut nawet on jest kolejnym pomocnikiem.
Nie wolno zapominać o obecności w tej drużynie gracza nie mniej utalentowanego tudzież uniwersalnego od kolegów - a przy tym dynamicznego, młodego i perspektywicznego - sprowadzonego zimą Afellaya. Jego rola w układance Pepa pozostaje na razie pytaniem bez odpowiedzi, a odniesiona w toku przygotowań sezonu kontuzja z pewnością nie poprawia jego pozycji w zespole. Już po kilku występach wątpliwości co do miejsca w drużynie nie można mieć natomiast wobec Fábregasa. On tu nie przyszedł "po prostu" jako sukcesor Xaviego - honor ten zostanie raczej scedowany na Thiago Alcântarę. O powrót Ceska starano się - i starano się tak zawzięcie! - by w wyjściowej formacji docelowo zastąpił Carlesa Puyola i wyniósł FC Barcelonę, pod względem taktycznym, na nieoglądany dotychczas poziom.
A że rolę Fábregasa stara się metodycznie bagatelizować w wypowiedziach publicznych sam Guardiola? Nic dziwnego. Żaden rodzic nie lubi, gdy na tydzień przed Gwiazdką jego latorośl przypadkiem odkrywa schowane w komodzie prezenty.
Krystalizujący się system "nowej Barçy" Guardioli czerpie z najlepszych wzorców futbolu totalnego Michelsa, Dream Teamu Cruyffa i trzech dekad trudnej, żmudnej pracy wszystkich zaangażowanych w powstanie i rozwój La Masíi. Fenomen szkółki stawianej dziś za wzór na całym świecie jest tu składową szczególną. Kształtowanie stylu Barçy od najwcześniejszych lat w modelu zrównoważonego szkolenia młodzieży na wszystkich szczeblach wiekowych, kumuluje w pierwszej drużynie potencjał, spójność, zaufanie i sumę umiejętności, których prawdopodobnie nie udałoby się zgromadzić w jednym zespole żadnym innym sposobem. Czyni z tworzących silny kręgosłup drużyny wychowanków prawdziwych przyjaciół, na boisku i poza nim. I to widać.
Najlepsza na dzisiejszą chwilę drużyna piłkarska - grająca z jeszcze większą synchronizacją, płynnością, wielozadaniowością. Urzędująca na całej powierzchni boiska niczym panicz na swych włościach. Zamykająca przestrzeń gry rywalom już na ich własnej połowie. Nieustannie ponawiająca akcje dzięki nadzwyczaj wysokiej skuteczności w odbiorze. Atakująca bez wytchnienia, gdy tylko dostrzeże na to okazję... Doskonalony do ekstremum model gry zespołowej, w którym wszyscy mają wysokie umiejętności techniczne i ciągle wymieniają precyzyjne podania na małej przestrzeni, metodycznie zagospodarowując kolejne wolne sektory boiska.
To pozbawia Cię piłki i meczy Cię na śmierć. FC Barcelona jest daleko, daleko przed swoimi rywalami i ma wielką ochotę, by dotychczasowe pojmowanie piłki nożnej wywrócić do góry nogami.
[źródło: goal.com; Foto: totalbarca]
Mentor
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Urgi » 07 wrz 2011, 10:08
Urgi

Post Wyświetl pojedynczy post autor: tylerdurden » 07 wrz 2011, 10:36
tylerdurden
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Emerald » 07 wrz 2011, 10:36
Emerald

Post Wyświetl pojedynczy post autor: czarny samael » 07 wrz 2011, 14:29
czarny samael
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Emerald » 07 wrz 2011, 14:33
No naprawde... pytam sie co kibice Realu, Chelsa, Mu, Interu czy Arsenalu robia na stronce Barcy (nawet nie oficjalnej) i co ich obchodzi jaka sobie tam tabele kibice Barcelony wstawiaja??czarny_samael pisze:Jeśli tak, to po co ktoś ściemnia żeby Barca była pierwsza
Ale czy to powinno kogoś jeszcze dziwić? Zauważcie, że nie tylko kibice Realu uważają to za śmieszne. No, tak ale przecież Chelsea, Inter, Arsenal, MU i pół tuzina innych klubów też są we froncie anty-Barca. I to całkowicie bezzasadne pretensje były o tą tabelę, bo liczy się tylko taka tabela/ranking/turniej który Barca wygrywa... A nie jakieś nic nie znaczące mecze o CdR
Emerald

Post Wyświetl pojedynczy post autor: czarny samael » 07 wrz 2011, 14:45
czarny samael
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Emerald » 07 wrz 2011, 14:53
Emerald
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl
Zasady ochrony danych osobowych | Regulamin
Administracja, zarządzanie i wsparcie graficzne forum: pawel.studio