Związek, powołując się na informacje od bliskich zawodnika, ujawnił, że zdarzenie miało miejsce w nocy z 9 na 10 lipca w Międzyzdrojach, gdzie szczypiornista przebywał w towarzystwie swojej rodziny.
Wszystko wskazuje jednak na to, że Sławiński nie padł ofiarą bandyckiego ataku. — Na obecnym etapie postępowania zgromadzony materiał dowodowy nie potwierdza udziału osób trzecich w zdarzeniu. Dotychczasowe ustalenia wskazują, że najbardziej prawdopodobną przyczyną odniesionych obrażeń był nieszczęśliwy wypadek — przekazała nam asp. Izabela Kik, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Kamieniu Pomorskim.



