Cholernie trudna sytuacja, bo co zrobić jak sędzia z boiska tego nie wychwycił, a przecież nie ma obowiązku patrzenia cały czas na piłkę latającą kilka metrów nad murawą. Var też nie bo czujnik na takiej wysokości nie miał prawa zareagować, a z kamer nie dało się tego stwierdzić.
No nie można na słowo uwierzyć zawodnikom, a umówmy się szansa trafienia piłką w kabel, to sprawa 1 na 1000. Jakby tego było mało, to jeszcze akurat wtedy musiał paść gol.
To nie jest skandal, to jest skurwysyński pech.



