Miałem takie odczucie, że osoby najbardziej otwarte i pewne siebie i takie "kontaktowe" od razu też miały podejście pozytywniejsze do psa. Albo byli ludzie którzy bali się własnego cienia, mnie, rozmowy i psa albo nie bali się niczego. Tym drugim zaproponowałem pracę. Z jednym wyjątkiem gdzie ktoś tam od razu zaczął się bawić z Vito, ale podczas rozmowy ani razu się nie usmiechnal, a ja szukałem ludzi z bardzo pozytywnym nastawieniem.



