Otóż to, PZPN i kluby muszą ogarnąć do kogo jest adresowany produkt pnk i jaki jest profil kibica tej dyscypliny. Bo jest on inny niż w męskiej piłce.
W przekroju całej grupy kibiców piłki nożenej kobiet najpowszechniejszy kibic (prawie 50%) to grupa wiekowa 18-34, żonaty/zamężna z dziećmi. Dominuje vibe swobodnego wyjścia z rodzinką bądź przyjaciłómi na sportowy event, kompletnie bez spiny, z atmosferą pikniku na trybunach. Dla organizatorów oznacza to konieczność zapewnienia dodatkowych atrakcji jak mini-boiska dla dzieci, gry i zabawy pod stadionem gdzie dorośli sącząc piwko w ogródku mogą sobie odpocząć i pogaworzyć bedąc spokojni o swoje pociechy, obsewrwując je zza siatki jak łapią kontakt ze sportem pod dozorem klubowego personelu. Przy czym tego typu inwestycje klubowi się zwracają bo 18-34 to najbardziej pożądana komerycjnie grupa wiekowa zostawiająca najwięcej kasy w dniu meczowym (browar, kiełbacha, kubki, szaliki, gry, naklejki i podobne duperele z klubowego sklepu).
Jeżeli PZPN chec przyciągnąc kibiców na mecze reprezentacji to musi obrać odpowiednią startegię marketingową. Na razie jednak widać, że tam wciąż beton, do którego nic nie dociera. Kulesza myśli w kategoriach jeśli wrzucę wam 5 mln zł więcej na kadrę kobiet to na pewno będzie efekt. No i efektem jest to, ze jego podwładni nie mający w ogóle pojęcia o pnk zatrudniają za milion złotch influencerów w postaci np. Majdana i jego żony, którzy mają przyciągnnąć kibiców na mecze piłki nożnej kobiet.




