Wiesz jak to jest, w dużej grupie jest spore ryzyko, że ktoś rozpocznie wątek polityczny. Akurat ten temat interesuje mnie bardziej niż gry komputerowe

, ale podczas alkoholizacji w sporym gronie osób nie zabieram głosu. Raz, że alkohol raczej nie sprzyja merytorycznej dyskusji. Dwa, że będąc w zdecydowanej mniejszości, właściwie jedynym interlokutorem o odmiennych poglądach, ciężko o rzeczową dysputę.
Zresztą ja zazwyczaj doskonale wiem z kim istnieje jakiekolwiek pole do rozmowy, a kogo powinienem omijać raczej szerokim łukiem.
Raz mi się zdarzyło, że zareagowałem zdecydowanie na rozmowę o polityce, a raczej przykład niebywałego chamstwa. Było to na weselu mojej kuzynki, jakieś trzy miesiące po katastrofie smoleńskiej, kiedy jeden z gości po podaniu kaczki zaczął rzucać niewybrednymi żartami o "kaczce po Smoleńsku", etc.
Niech dowodem mojej tolerancji i spokoju będzie fakt, że swego czasu jak odwiedziła nas najlepsza przyjaciółka mojej lubej wraz z mężem, a mąż ten rozpoczął długi wywód pochwalny na cześć komunizmu, to nie wyrzuciłem go z mieszkania o 2 w nocy.
Zresztą mam znajomego Irakijczyka i Białorusina, gdzie jeden podczas odwiedzin wychwalał Saddama a drugi bronił Łukaszenkę niczym dziewictwa własnej córki.
