Zabawnie jest czytac, jak kilka lat temu na lamach gw alarmowano o postepujacej islamizacji.
http://wyborcza.pl/1,97738,7412735,Euro ... islam.html
Imigracja zarobkowa do Europy Zachodniej wypełniła lukę w obumierających, a nie nowych, dynamicznych sektorach gospodarki. Dlatego czterdzieści lat temu z Turków mieszkających w Niemczech pracowała większość populacji (więcej niż spośród lokalnych Niemców), a dziś cierpią na masowe, sięgające w niektórych regionach 40-proc. bezrobocie. Są trzykrotnie bardziej niż Niemcy zależni od zasiłków dla bezrobotnych.
W sondażu przeprowadzonym w Niemczech w 2007 roku, na pytanie: "Z czym ci się kojarzy słowo islam", 93 proc. odpowiedziało z "opresją kobiet", 81 proc. z "terroryzmem" i 82 proc. z "radykalizmem".
Omar Bakri, któremu wkrótce po zamachu terrorystycznym z 7 lipca 2005 roku zakazano wjazdu do Anglii, oświadczył na łamach wychodzącego w Londynie arabskiego dziennika "Al-Hayar": "Z wolą Allaha, uczynimy z Zachodu dar al-islam drogą inwazji od wewnątrz. Gdy powstanie islamskie państwo i zaatakuje Europę, będziemy jego armią i żołnierzami w środku".
W sponsorowanej przez króla Arabii Saudyjskiej Akademii Króla Fauda w Bonn w programie nauczania jest 12 godzin religii, 6 godzin arabskiego i 1 godzina niemieckiego tygodniowo. Mimo tych wysiłków, prywatnej i publicznej pomocy, nie ustają zarzuty o dyskryminację i nawet islamofobię.
Wspomniany już duński imam Abu Laban pod koniec 2005 roku mówił, że kierowane przez niego kopenhaskie centrum islamu propaguje postępową wizję islamu, któremu obca jest mentalność getta i w którym kobiety odgrywają rolę podobną do mężczyzn. Jeśli zaś chodzi o terroryzm, to - powiedział - jeśli dostrzeżemy w islamie zagrożenie dla Zachodu, staniemy w pierwszym szeregu walki z takimi zjawiskami. Tenże Abu Laban w tym samym czasie radykalizował liderów religijnych Bliskiego Wschodu, rozpowszechniając wśród nich dopiero co opublikowane w Danii karykatury Mohameta. Wcześniej mówił: "Musimy udawać, że akceptujemy ich religię i ich wolność osobistą. Ale to jest niemożliwe. Islam nie może zaakceptować kogokolwiek, kto nie uwielbia Allaha".
Jeśli do Europy trafia więcej imigrantów, niż życzą sobie tego jej obywatele, jest to świadectwo defektu demokracji. Europejscy przywódcy postanowili inaczej to interpretować - przyjęli, że imigracja i polityka azylu to moralny obowiązek i jako taki nie podlega głosowaniom. Europejska tolerancja dla innych kultur, zwłaszcza wśród elit, była szczera, ale nawet te elity nie zakładały, że ta tolerancja oznacza przyzwolenie dla zakorzenienia się i stałej ekspansji obcej religii na europejskiej ziemi.