Duch pisze:Trzeba jednak powiedzieć sobie jasno, że lider Astany ponownie ma wielkiego pecha. Moim zdaniem grupa powinna zmienić taktykę już na jutrzejszym etapie i jechać na Klodena, który gdyby nie musiał wczoraj zostawać przy Vinokurowie to mógłby spojnie dociągnąć do reszty (przynajmniej na moje oko wyglądał o niebo lepiej od swojego kolegi).
właśnie, podczas tamtego etapu zastanawiałem się po co Kolden musiał zostać aby podholować Vino, Astana ma silna ekipę i walczą o zwycięstwo w TdF. Vino dużo kosztowało te nadganianie w sobotę po upadku. Tam cała Astana mu pomagała poza Klodenem, który był w peletnie no i jeszcze jednym z Astany, który był razem z nim.
IMHO ostatnie lata pokazały, że Andreas jest mocny i walczy o zwycięsto w TdF. Wtedy był jeszcze Luis, teraz go nie ma walka będzie bardziej wyrównana. Astana powinna zmienić taktykę o ile Vino znowu będzie znowu zostawał w tyle, bo sama sobie blokuje droge do zwyciestwa. Jak nie Vino to Kloden ma duże szanse na zwyciestwo. A Astanie chodzi o zwycietwo. Tak mi się wydaje, bo nie od parady mieliby dwch kolarzy, którzy moga wygrać TdF.
Anderas Kloden na swojej stronie pisze:Stück für Stück kamen wir näher an die Gruppe heran und konnten fast aufschließen, bis Vino Probleme bekam. Klar hätte ich auch alleine weiterfahren können. Wir waren uns aber schnell einig darüber, dass ich auf Vino warte und wir so gemeinsam versuchen den Abstand in Grenzen zu halten, was uns letztlich auch gut gelungen ist. Ich kann den Unmut mancher Fans verstehen, doch Radsport ist ein Mannschaftssport. Wenn am Ende dieser Tour einer von uns auf dem Podium stehen sollte, haben alle im Team ihren Teil dazu beigetragen.
Cóż zachował sie po przyjacielsku, sam to potwierdził.
Tutaj możecie całą jego wypowiedź przeczytać:
http://www.andreas-kloeden.com/cms/
Druga sprawa do Rasmussen. Nie wiem czemu, ale zawsze (tzn od paru lat) widziałem w nim zawodnika, który może wygrać TdF. W zeszłych latach nie myślał o wygranej w Tour, koncentorował się na klasyfikacji "Polka dot Jersey". I przez ostatnie dwa alta ją wygrywał, szczególnie majstersztyk był w zeszłym roku, gdzie nabił na jednym etapie chyba z 90 pkt w klasyfikacji

i potem utrzymał to do końca. W tym roku nie ma takiego etapu gdzie mógłby tak sobie nabić i wygrac dzieki temu, musi pracować przez wszystkie etapy górskie

i tu ma swoją szanse na zwycięstwo. Musi dalej jeździć i 'nabijać', ma teraz ok półtorej minuty przewagi nad Gardemanem. I jestem pewiem, że jeśli pojedzie bardziej pod zwycięstwo w Tour niż tylko po 'polka dot jersey' to ma szansę na zwyciętwo.
A właśnie słowa uznania dla młodego Niemca, za ostatnie dwa etapy. W sobotę wygrał po świetnej ucieczce i jechał naprawdę bardzo dobrze. A co do wczorajszego etapu to muszę powiedzieć, że ładnie się trzymał przez te ponad 120 km. Potem trochę 'wymiękł' ale to zrozumiałe, wiele sił go kosztował sobotni etap (wszyscy widzieli jak po przyjechaniu na mete i po tym jak zsiadł z roweru słaniał sie na nogach ze zmęczenia) i m.in. dzięki temu jego postawa zasługuje na pochwałę. A dzień wczxorajszy dla T-Mobile to po prostu katastrofa, stracili swojego lidera- Rogersa i jeszcze jeden kolarz (jakiś Niemiec, nie pamiętam nazwiska) zderzył sie z kibicem i nie może kontynuować wyścigu, złamał nos. Najgorzej jednak jest dla kibica, bo zapdł w śpiączkę.
Chciałbym też ktrótko poruszyć sprawę Ibana Mayo. Był taki moment kiedy został za tą grupką z Moreau, bo Francuz odskoczył (probował tego chyba z 8-9 razu) i Kasheskin dociągnął do niego a Iban został parę metrów z tyłu, gdyby wtedy bardziej pociagneli to Mayo nie byłby 2 a daleko w tyle. A tak podciągnął sie szybko, odpoczął chwile, pooszczędzał siły i zaatakował we właściwym momencie. I przyjechał jako drugi. A ta grupka Moreau to w ogóle parodia była. Francuz atakował co chwilę i stracił tak dużo sił. W głupi sposób, bo gdyby się dogadali i jechali ciagnąc tempo na zmianę to stratę do Rasmussena mieliby mniejszą a i nieźle przed Klodenem i Vino by uciekli w generalce

a tak zroąbali sprawę. Na koniec o moim faworycie, oczywiście Kloden. IMO jest najsilniejszy, choć ten upadek trochę mu przeszkodził i to, ze Vino tak został. Ale jest Niemcem, a ja Niemcom kibicuję (prawie) zawsze i wszędzie, więc stawiam na niego, a jak nie on to Rasmussen, którego też lubię
