Obejrzałem w końcu Batmana, cudów się nie spodziewałem i znowu nie jest to nic poza porządne kino sensacyjne. Trochę ironicznego humoru (miałem wersję kinową, więc momentami czułem się jak na sitcomie), parę ciekawych scen, ale poza tym nic. Ja rozumiem, że to prequel, ale dając rozwinąć się tylko Bale'owi i czasem Caine'owi, film raczej nie zapadnie w pamięć jak częsci zrobione przez Burtona, bo tam grali wszyscy. A tutaj jest taki natłok gwiazd, że się to aż nieznośne robi. Nolan powinien się nauczyć, że jak mu dają wielki budżet, to nie musi szaleć z zatrudniać takich aktorów do epizodów. Aktor drugoplanowy albo epizodyczny, to aktor charakterystyczny, a nie Morgan Freeman, Katie Holmes, Gary Oldman, Machael Caine, Ken Watanabe. A danie 10 min z całego filmu Rutgerowi Hauerowi, to już była gruba przesada. Osobna sprawa z Liamem Neesonem, któremu kompletnie nie dali mu stworzyć kreacji. W poprzednich filmach Jack Nicholson nie był dla mnie wariatem z "Lotu nad Kukłuczym Gniazdem", Tommy Lee Jones pościgowym ze "Ściganego". A w "Batmanie:Początku" Neeson dalej dla mnie był Oskarem Schindlerem, co dało dość komiczny efekt

.
Poza tym już w trakcie filmu zastanawiałem się, ze o ile w innych częściach podkreślano przemianę Wayna w Batmana i dzielące ich różnice (z gapowatego Wayna w dwóch pierwszych filmach, z z Wayna-idioty w następnej i z Georga Clooneya w... Georga Clooneya w masce- w ostatniej), to tutaj potraktowano Wayna jako maskę. A potem przyszedł łzawy koniec, który próbując myśleć za mnie (i tłumacząc mi wszystko) zwalił mi cały film. Ale pomijając powyższe detale, to całkiem przyjemnie się ogladało. Podobało mi się, że Nolan nawet w wysokobudżetówce drwi sobie z chronologii zdarzeń. Szkoda tylko, że nie mogłem porównać tego wizualnie z pierwszymi częściami, bo jakość była fatalna. Ale wierzę, że Gotham nie było tak przesłodzone jak w poprzednim "dziele"

.
Do kina iść nie warto, ale ściągnąć sobie domu obejrzeć to jak najbardziej.
Oglądałem jeszcze niedawno "Za wszelką cenę", ale to już żadna nowość, więc się nie rozpiszę.