Zmiana nazwy stadionu coraz bliżej, bo gazety robią pijar kusząc niebotycznymi zyskami.elegacja dyrektorów FC Barcelony, pod przewodnictwem prezydenta Josepa Marii Bartomeu, była latem w Stanach Zjednoczonych i wizytowała dwa obiekty w Nowym Jorku: MetLife Stadium i Barclays Center Arena. Celem wizyty było uzyskanie informacji z pierwszej ręki, od dyrektorów klubów grających na tych obiektach, jakie są dochody z praw do nazw.
Włodarze FC Barcelony ujawnili już przed letnimi wyborami, że będą rozważać pomysł na dołączenie „nazwiska” dla Camp Nou, co dałoby poważny zastrzyk pieniędzy. Zbieranie funduszy jest ważne dla zarządu ze względu na realizację ambitnego projektu „Espai Barça”.
Wstępnie szacuje się, że „nazwisko” przyniesie minimum 20 milionów € za sezon. Po przyjrzeniu się rynkowi i analizie wstępnych raportów okazało się, że ta kwota jest niewystarczająca.
Obecnie włodarze Barçy starają się zdobyć „nazwisko” najszybciej jak to możliwe. Może się to stać nawet przed pierwszą fazą „Espai Barça”. Oczywiście każda decyzja będzie przechodziła przez socios. Propozycja może być gotowa na walne zgromadzenie w 2016 roku.
Mimo, że badania rynku i rozmowy z potencjalnymi sponsorami wciąż trwają, wygląda na to, że kontrakt będzie podpisany na minimum 20 lat (Bayern Monachium ma umowę z Allianz do 2041), a kwota 20 milionów € to minimum jakie oczekują Katalończycy. Dlatego można przewidywać, że „nazwisko” Camp Nou jest warte ponad 400 milionów €, podobnie jak w przypadku New York Giants i MetLife. Mając taką sumę pieniędzy „Espai Barça” może stać się rzeczywistością… bez zaciągania kredytów, bez obciążania socios ani jednym euro.
Pytanie czy to się tak łatwo dodaje i zyski z tego będą tak korzystne, bo ja temu zarządowi o raz ich tubom propagandowym nie wierzę
W kwestii budowy stadionów to chyba koledzy z Bayernu mają największe doświadczenie.
Ktoś, coś na ten temat ?



