Wynosisz Kaczyńskich na piedestał. Owszem są zaslużeni, ale czasami piszesz o nich jak o świętych. Co nie zrobią (zrobili) to jest wspaniałe, bezbłedne i nie wiadomo co jeszcze. Jak coś złego - wina PO, jak coś dobrego - zasługa PiS. Mi też z racji poglądów prawicowych bliżej do PiS, ale niepopadajmy w paranoje.
Z całym szacunkiem, ale odwracasz kota ogonem. To mychalek napisał, że oni wszystko spierdolili, a ja podałem ich zasługi. Nigdzie nie piszę, że są święci.
Jeśli 80% ludzi byłoby za związkami i Naród by uważał, że jest to kluczowa dla niego kwestia jeśli Pis by tego nie wprowadził to by przerżnął wybory i wygrali ci, ktorzy by to wprowadzili. To proste. I sobie siedzisz w domu a nie rządzisz. Wtedy się robi tak jako polityk o poglądach przeciwstawnych, że wychodzisz do nich z jakąś propozycją co nie da im w 100% tego co chcć, a cześć. Żeby zniwelować straty.Co do 80% - czy to znaczy, ze jak 80% ludzi będzie za związkami partnerskimi to PiS zmieni zdanie? Przecież "nie mozna prowadizć polityki przeciwko swojego narodowi" a w tym przypadku naród chce tak, a nie inaczej. Albo masz twarde poglądy i starasz się osiągnać jakieś cele, albo zmieniasz je pod wpływem opinii publicznej. A jesli zmieniasz to wg mnie nie jesteś osobą zaufaną, tylko taką która zrobi wszystko, żeby wygrać wybory (lub mieć stołek).
Oczywiście jestem ostatni, który by chwalił polityka za to, że idzie z tłumem i robi wszystko pod sondaże. Wiele razy jechałem po Tusku za to. Ale trzeba znaleźć odpowiedni balans w kluczowych kwestiach. Bo np. związki partnerskie można zlać, ale to, że Naród chce być w UE to już jest kluczowa kwestia. Jak ty nie chcesz w niej być to wtedy robi się tak, żeby był w nich na jak najlepszych warunkach i jak najlepszych warunkach bliskich twoim poglądom inaczej nie masz szans być u władzy
Co do ostatniego - ja wolę mieć polityka który ma twarde zasady, który nie zależnie od opinii publicznej broni swoich poglądów, który nie idzie na bezsensowne kompromisy i dla którego nie najważniejszy jest stołek, a wartości które wyznaje. A czy będzie miał 1% czy 40% to inna sprawa kaloszy. Jak zaczynałem chodzić na Wisłe to grała z Schalke, Lazio i Parmą. Teraz gra z Termalicą i Piastem Gliwice, a nie wiadomo czy za rok nie będziemy grali z Dolcanem Ząbki czy Wigrami Suwałki. I nawet jak tak będzie to nie zaczne chodzic na sąsiadke, bo mają lepszy wyniki czy są na wyższym poziomie. Tak jak tam nie jestem "kibicem sukcesu" tak tutaj tez działa "polityka sukcesu", której nie uznaję.
Porównujesz to do kibicowania. Polityk nie jest kibicem swoich poglądów tylko ma je wcielać w życie. Po co się idzie do polityki? Po to chyba, żeby zmieniać rzeczywistość na swoją modłe. Systemem w Polsce jest demokracja i aby mieć wpływ na rzeczywistość musisz iść na kompromisy. Jak chcesz w 100% wprowadzić jakiś pogląd to musisz zrobić to siłą. A na to przecież nie ma żadnych szans.
Jak już pisałem wyżej nie oznacza to od razu, że masz całkowicie wyrzec się swojego poglądu. Trzeba iść na pewne kompromisy. Zmienić rzeczywistość na tyle ile się da. Polityk musi mieć swoje poglądy, ale musi być też żeglarzem, który wyczuwa wiatr i nadstawiać żagle pod ten wiatr aby dojść do władzy. Nieskuteczny polityk nikomu nie jest do niczego potrzebny. Chyba, że do zbierana lajków i trzepaniu na tym kapusty. Ale to tylko on na tym zarabia.



