Z tym Toure to niewiele brakowało, zabrakło odrobiny szczęścia, aby pokonać Adriana.
A jednak niespodzianka. Przede wszystkim West Ham umiejętnie zagęścił grę w środku pola. Znakomity występ Songa. W bocznych sektorach boiska wyglądało to już trochę gorzej, ale z kolei skrzydłowi City nie grzeszyli formą, głównie Jesus Navas, którego zbyt szybko pochwaliłem za dobrą grę będąc graczem podstawowym. Korzystna zmiana Milnera, rozruszał grę City, ściągnął na siebie większą uwagę zawodników West Hamu, przez co dużo swobody zyskał Silva. Do remisu zabrakło jednak odrobiny szczęścia, mam tu na myśli te wszystkie poprzeczki i interwencje Adriana.
Aha, Mangala faktycznie prezentuje się dość przeciętnie w pojedynkach w powietrzu. Demichelis też nie jest orłem, ale niechciany Lescott był pod tym względem znacznie pożyteczniejszy.



