Szybki przegląd kadry. Nawet bardzo szybki. Znam tych grajków doskonale, każdy jest... delikatnie mówiąc... słaby. Wniosków nie wyciągam, bo gdybym to zrobił, musiałbym wyłączyć grę. Defensywa słaba, pomoc jeszcze gorsza, atak spoko, bramkarze moją ostoją. Jaki ja byłem naiwny. O jaki ja byłem naiwny. Soldado okazał się tragiczny a bramkarze jeszcze gorsi.
Spotkania Liverpoolu w minionym sezonie oglądało się świetnie. W meczach z ich udziałem padało pełno bramek, tak dla nich, jak i dla przeciwników. Potężna ofensywa i dużo słabsza obrona. Zachowując proporcje - Valencia w grze. Taktyka oczywista: atakujemy i liczymy, że strzelimy więcej. Gramy na posiadanie, na hurra, zapominając o defensywie. Murować się nie ma sensu, grać ostrożnie też nie, bo te pokraki się do tego nie nadają.
Zamysł może i dobry, może i coś z tego będzie, ale kadra jak była w opłakanym stanie, tak była nadal. - To pójdźmy dalej. Sprzedajmy Tino Costę do PSG za 8 mln. euro, sprzedajmy im jeszcze Feghouliego za 12 mln. euro i oddajmy Jonasa do Arsenalu za dodatkowe 10 mln. euro, a team będzie mógł się szykować do walki o utrzymanie. - Zaśmiał się menadżer... i tak zrobił. Ale pieniądz wpadł, wszystko płatne z góry, więc można było kogoś kupić. Przyszedł Bony. Nikt inny nie chciał, a jak chciał, to kosztował więcej niż te wszystkie pokraki razem wzięte, więc... Przyszedł Bony.
Oczekiwania? Awans do LM. - Zaśmiałem się w głos. W LM? Awans z grupy. - Nie jest źle, pomyślałem. Potem wylosowałem Milan, Borussię i Fenerbahce. - Znowu zaśmiałem się w głos. Złośliwość rzeczy martwych.
***
Początek całkiem sympatyczny. W lidze: wygrana, porażka, wygrana, wygrana (z Barcą), wygrana, remis. W Lidze Mistrzów remis z Milanem i remis z Borussią. W perspektywie Fenerbahce. Porażka. - Dziękuję, do widzenia. Potem jednak dwie wygrane i na zakończenie remis z Borussią. Dziewięć punktów i drugie miejsce. Za Borussią. Milan zdobył dwa. Ta gra naprawdę jest złośliwa.
W styczniu byłem pewien, że mnie zwolnią. Cztery porażki (dwie z Realem w CdR) i dwa remisy. Podszedł do mnie prezes i powiedział: "Jeszcze jeden słaby mecz i możesz spadać". Przy czym nie użył słowa spadać. Ale zespół się zebrał w sobie, zaczął wygrywać, zaczął wierzyć w swoje umiejętności, zaczął wierzyć, że jest niepokonany, zaczął... wybudzać się z tego snu i znowu grać swoje. Raz wygrana, raz przegrana. Taktyka cały czas taka sama: atakujemy, w dupie z obroną. Milion bramek strzelonych, milion straconych. Valencia.

Trzecie miejsce. Gra znowu postanowiła sobie ze mnie zażartować. 57 bramek straconych. Espanyol tracił osiem mniej i poleciał z ligi. W ten oto sposób oddziela się chłopców od prawdziwych mężczyzn.
Z 74 zdobytych bramek Bony huknął 22. A warto pamiętać, że wyleciał na PNA w stycznia. Do tego w pierwszych kilku kolejkach wchodził z ławki na ogony. Gdybym od początku na niego postawił, to pewnie trzydziestka by pękła.

Bramki też strzelali obrońcy. Po rożnych, po wolnych, nawet z karnych. Rami 9, Ricardo Costa 7, Mathieu 4. Futbol prawie totalny. Wszyscy atakujemy, nikt nie broni. No, prawie nikt. Bronili bramkarze. Ale tak właściwie to nie bronili. Co w bramkę to gol. A nawet jak w bramkę nie leciało, to nie złapali piłki, albo podali wprost pod nogi rywala. Ciamajdy.
***
7 czerwonych kartek, 11 dłuższych kontuzji (w pewnym momencie musiałem grać chłopakami z U-19
***
Nadchodzący sezon będzie lepszy. Musi być. Zawodnicy już mnie znają, a ja znam ich. Rozmowy motywacyjne dalej nie działają, albo działają słabo, ale będzie lepiej. Wychodzę z założenia, że jeśli wmówię to zawodnikom, to zaczną grać lepiej. Nie zaczną, ale i tak im wmawiam, że nie ma rzeczy nieosiągalnych. A jak ktoś uwierzyć nie chce, to go sprzedaję. Najlepiej do PSG. PSG na koniec sezonu zajęło miejsce w środku tabeli(sic!), więc kupi każdy szrot. Za gotówkę.
Wzmocnienia? Ha! Rynek jest kosmiczny. Albo inaczej. Kosmiczne są ceny. Za Benata Betis chce 40 mln. euro. ZA BENATA! I w sumie podobne ceny są za wszystkich zawodników, których chciałbym u siebie. Olałem transfery na już, ściągnąłem dzieci. Szukałem, szukałem i znalazłem. Perełki, piłkarze w moim ulubionym typie. Wysoko oceniani przez scoutów, z wysokimi kluczowymi atrybutami, "bardzo ambitni". To jeszcze dzieci, ale już będą musieli wypróbować sobie flaki na boisku, bo lepszych od nich nie mam. Valencia.
Ten kosztował 500 tysięcy. Ekwiwalent. Niekoniecznie będzie moją jedynką, ale w najgorszym wypadku zarobię na nim kilka milionów. Czas pokaże.

Ten kosztował 600 tysięcy. Ekwiwalent. Przyszły kapitan. Skoczność trochę mu leży, ale do 13-15 spokojnie dobije.

Ten kosztował milion i sto tysięcy. Ekwiwalent. Atrybuty fizyczne trochę leżą, ale i tak powinny o te 4-5 oczek skoczyć do góry. Będzie dobrze.

I największa perełka. Kosztował 7 mln. euro. 15 lat, a statystykami już teraz bije na głowę większość zawodników w grze. Francuz będzie potworem, niech tylko nauczy się współpracować.

***
Jak mnie po drodze nie wywalą, to pewnie jeszcze coś w przyszłości skrobnę.



