Pewnie, że Liverpool jest faworytem. Pomijając już postawę na boisku i wyniki popatrzmy kogo my ograliśmy w tym sezonie u siebie. Raz udało się z Arsenalem i tyle. Porażki z Evertonem, Newcastle, Tottenhamem, remis z Chelsea, Southamptonem. Wszystko po cienkich meczach.
Należy oddzielić grubą kreską ostatnie lata i ten sezon bo mamy do czynienia z zupełnie innymi drużynami. Zresztą wystarczy popatrzeć na "rekordy", które już ogarnął Moyes. Nie ma co żyć przeszłością, nawet jeśli te mecze rządzą się swoimi prawami to ciężko znaleźć inny argument za MU poza wynikami drużyny Fergusona. MU jest na 6-7 miejscu ze stratą 11 punktów do 4 miejsca (nie liczę City), Liverpool na drugim z wciąż realnymi szansami na tytuł. Czy nam się podoba czy The Reds mają wszystko czego nam brakuje. Odpowiednie tempo gry, pomysł, kreatywność, jaja żeby odwracać wyniki i ogarniętego człowieka na ławce.
Gramy na Old Trafford, choć w tym sezonie to żaden argument. Sezon może być fatalny, ale liczę, że chociaż w tym konkretnym meczu gracze MU pokażą jaja. Cudów się jednak nie spodziewam, w najlepszym wypadku meczu takiego jak ten z Arsenalem, ale to i Liverpool musi mieć słabszy dzień.



