Ja tam powodów do optymizmu wciąż nie widzę. Mecz był taki jak poprzednie, poza główką Rafaela za bardzo nie było pomysłu jak się przebić przez osłabione WBA. Bramka Jonesa po wrzutce z wolnego dała trochę odetchnąć, ale do czasu gola ja tam nie widziałem żadnego progresu. Gra dalej bez płynności, bez zgrania i co najgorsze bez konkretnego pomysłu. Drugi gol dał trochę odetchnąć bo już przed przerwą zaczęło się robić nerwowo. Po tym WBA już zgasło i było po meczu. 3 bramka faktycznie bardzo ładna, częściej chciałoby się oglądać takie w naszym wykonaniu, ale to już było dobijanie leżącego rywala. Mimo wszystko pewne zwycięstwa w naszym wykonaniu w tym sezonie można policzyć na palcach jednej ręki więc jakiś plus jest.
Widać było pewną agresję w grze, Van Persie otarł się o czerwo i fajnie, że wreszcie przyszła jakaś sportowa złość, to zresztą było widać po reakcji Jonesa gdy strzelił gola, ale IMO to wciąż nie przekłada się na progres w grze. Nasze gra ciągle jest chaotyczna, przewidywalna z przodu, pozbawiona elementu zaskoczenia i co najważniejsze, tempa. Brakuje rytmu, zgrania i tych kilku szybkich podań, którymi potrafiliśmy doprowadzać do zagrożenia pod bramką rywali.
Na plus wspomniany Fellaini, właśnie takiej gry oczekiwałem od Belga, siła w środku pola i czyszczenie terenu, kreatorem to on wielkim nigdy nie był i nie będzie, za to ma wciąż do poprawienia w grze z przodu. Martwi wciąż bezbarwny Carrick, Belg przejął trochę jego obowiązków jeśli chodzi o destrukcję, ale Michael jakby nie czuł się w tej sytuacji komfortowo. Brakuje nam dalej kogoś kto podłączy się z głębi pola i albo huknie zza pola karnego albo zrobi trochę wiatru pod bramką rywala.
Tak sobie pomyślałem, że jak ma być jeszcze jakiś pomysł na Kagawę w tym zespole to można go próbować razem z Matą i Rooneyem, Japończyk sam prochu nie wymyśli, już wiemy, że nie będzie graczem, na którym można oprzeć naszą ofensywę, ale może się odnaleźć po zestawieniu go z graczami lubującymi się w grze kombinacyjnej a tego nam cały czas brakuje. Tonący brzytwy się chwyta więc może to jest jakiś pomysł na urozmaicenie gry.
Mecz z Liverpoolem zapowiada się ciekawie. Nie spodziewam się cudów, Moyes w swoim stylu pewnie postanowi się zamurować i liczyć, że coś ukłujemy. Wtedy wynik będzie na styku. Pytanie co się stanie jak mecz siądzie zdeterminowanemu Liverpoolowi, wtedy może być wesoło. Tak czy siak jak zawsze czekam w napięciu, po raz pierwszy od bardzo dawna to The Reds będą faworytami. To może być taki mały finał tego sezonu dla nas. Jak wygramy znowu obudzą się nadzieje wśród kibiców, porażka definitywnie zamknie ten sezon.
Co do meczu z Olympiakosem to nie widzę tego. Chyba, że szybko coś wpadnie i Grecy się obsrają. Mając na ławce Fergusona byłbym pełen nadziei i dość spokojny, takie 0:2 uwolniłoby Krakena i pewnie w Grecji do dzisiaj by się zastanawiali co oni najlepszego zrobili w pierwszym meczu. Przy Moyesie spodziewam się koncertu nieporadności i sporej ilości frustracji. No ale to jest piłka, pożyjemy, zobaczymy choć nasz nowy Szkot już zdążył zgasić we mnie jakiekolwiek pokłady nadziei na to, że jeszcze coś miłego, jako sympatyka United, mnie spotka w tym sezonie.



