Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 27 lut 2014, 17:30

W ekspresowym tempie idziemy na dno i zwyczajnie nie wierzę, że coś się w tej kwestii zmieni. W drużynie kompletnie nie ma energii i chemii. Widać od razu, że piłkarze MU nie mają radości z gry w piłkę, to co robią to odwalanie pańszczyzny, w dodatku pozbawione jakiejś większej logiki. Widać też na pierwszy rzut oka jak taki Januzaj błyszczy bo chłopak poza talentem zwyczajnie ma radochę z grania. Nie wiemy co się dzieje w środku, nie wiadomo czy bez silnego autorytetu jakim był Ferguson wychodzą "charakterki" zawodników czy zespół jak tak beznadziejnie zrezygnowany wizją jaką proponuje im trener. Nie ulega jednak wątpliwości, że zespół jest podzielony. Hernandez ma jakiś problem z Van Persim i się z tym nie kryje, wystarczy popatrzeć na jego wypowiedź na twitterze i reakcję po golu Holendra z Crystal Palace. Kapitan zespołu w połowie sezonu deklaruje odejście. A to pewnie tylko wierzchołek góry lodowej.

Można by było przełknąć i straty punktów, i katastrofalne wyniki (nasz dotychczasowy bilans w 2014 we wszystkich rozgrywkach: 3 wygrane, 7(!!!) porażek, 2 remisy) gdyby był jakikolwiek punkt zaczepienia. Nie ma nic. Moyes prowadzi zespół 8 miesięcy i ani razu nie można było powiedzieć: "[k****], wreszcie jest jakiś zalążek nowego United". Nic z tych rzeczy. Gramy cały czas równie beznadziejnie, bez pomysłu i bez polotu, żadnych wariantów ofensywnych, żadnego wykorzystania tego co działało świetnie w drużynie Fergusona, żadnych nowych rzeczy od nowego trenera poza mechanicznym wpieprzaniem piłki z bocznych sektorów w pole karne- żeby było śmieszniej za tym też nie widać aby kryły się jakieś ustalenia. Ciężko powiedzieć co Ci ludzie ćwiczą przez cały tydzień bo po 8 miesiącach ciężko mi wskazać jakikolwiek dopracowany element naszej taktyki. Nie wiem czy drużyna gra przeciwko Szkotowi, czy rzeczywiście jest on trenerskim nieudacznikiem, ale w tej chwili naprawdę trudno sobie wyobrazić, że przy tej kadrze, przy tych zasobach finansowych i tym co ten zespół prezentował jeszcze miesiąc przed przyjściem Moyesa, można by było obecnie MU prowadzić gorzej. No bo poważnie, wygrać z mistrzem Anglii 3 mecze na 12 rozegranych? Tego nie da się wytłumaczyć w żaden logiczny sposób.

Co gorsza, ciężko powiedzieć co ma Moyes jeszcze zrobić żeby go wylali. Chyba tylko spuścić klub do strefy spadkowej. Nie wiem czy nie potrzebujemy jakiejś kosmicznej kompromitacji i nie mówię tu o odpadnięciu z LM z Olympiakosem po jakimś 1:1 czy 1:2 na Old Trafford. Mam na myśli coś co wreszcie przeleje czarę goryczy w oczach zarządu bo w oczach kibiców wydaje się, że granica została już dawno przekroczona. Nie trzeba być ekspertem żeby widzieć, że Moyes nie panuje nad drużyną, że ona z nim nie współpracuje, że nikt nie jest gotowy dla niego się zabijać na boisku. Nie wiemy i nie dowiemy się czy Szkot po prostu ma pecha i trafił na fatalną glebę po swoim poprzedniku, która nie jest w stanie przyjąć kogoś innego czy po prostu jest tak beznadziejnym fachowcem. Naprawdę oglądając mecze United trudno oprzeć się wrażeniu, że Moyes obiera aż tak paskudny i w dodatku nieefektywny styl gry. Z drugiej strony w lecie nierealnym wydawało się, że można przeprowadzić tak fatalne okienko transferowe a jednak...

Mam zdecydowanie dość tego sezonu i nie mam na myśli fatalnych wyników. Nie mam żadnej radości z oglądania MU, te mecze tylko mnie męczą i frustrują, a to jest rzecz, której wybaczyć nie potrafię bo piłka nożna jednak powinna być rozrywką i przyjemnością. Co gorsza nie mam już sobie nadziei na poprawę, której miałem całkiem spore pokłady nawet mimo początkowych niepowodzeń. Jeśli zespół, z którym sympatyzuję nie jest w stanie grać dobrej piłki to niech chociaż wypruwa z siebie flaki i pokazuje co znaczy przywiązanie do klubowych barw. W zamian za to dostaje co kilka dni przestraszonego trenera i zblazowanych piłkarzy. Jak my kibice mamy wierzyć w to, że będzie lepiej skoro nie wierzą ani trener, ani piłkarze?

To wszystko to jednak moje słodkie pieprzenie a problem pozostaje nierozwiązany. Pytanie co dalej. Ten sezon jest już stracony, to nie ulega wątpliwości. Nawet jak jakimś cudem Olympiakos sam postanowi się wyeliminować z LM to chyba nikt zdroworozsądkowo myślący nie sądzi, że jesteśmy w stanie zwojować obecną edycję. W Premier League sezon też już poszedł na straty, marzenia o LM to myślenie życzeniowe, nie prezentujemy od 8 miesięcy absolutnie nic co pozwoliłoby nam liczyć na to top4.

Wiadomo, że Moyes, niezależnie od swojego warsztatu, z tą grupą nic nie zwojuje. on tu nie ma autorytetu, po Fergusonie jest niewielu trenerów, którzy mogliby przejąć tę grupę i ją natchnąć. Już wiemy, że Moyes na pewno nie zalicza się do tego grona. Teraz warianty są dwa. Albo Szkot po sezonie odchodzi i ktoś buduje MU od nowa na tym co nasz obecny coach pięknie zaorał albo zarząd idzie w zaparte, wierny tradycjom i instynktowi Fergusona i daje Moyesowi kolejny sezon, wielkie fundusze, pozwala zrobić wielką czystkę w szatni i budować swój autorytet z odmienioną kadrą. Przyznam szczerze, że trzeba by było mieć ogromne jaja żeby mu pozwolić na coś takiego widząc jak beznadziejnie gramy i staczamy się na dno. Co gorsza, ten drugi wariant wcale nie wydaje mi się nieprawdopodobny patrząc na nasze dotychczasowe poczynania. Innych opcji nie widzę.

Wróć do „Anglia”