A jednak... Steven Gerrard powiedzial, ze chce odejść z Anfield Road... Złamał słowo, ktore dał kibicom na oczach milionow ludzi, ktorzy ogladali final Champions League. Obiacanki cacanki... Jezeli kilka tysiecy jest dla niego wazniejsze niz caly Liverpool to ja go nie chce widziec w czerwonej koszulce. W taki o to sposob Steven Gerrard kapitan i serce The Reds odchodzi z Liverpoolu... I niech juz nie mowi, ze zbyt szanuje klub by wdawac sie w slowne gierki bo swoja postawa udowodnil co innego, ze danego przez niego slowa nie mozna brac na powaznie...
"Jakże mógłbym opóścić klub po tak wspaniałej nocy...". Niech dołączy do Owena, niech popatrzy co on osiagnal w Realu przez ten rok jak z kochanej gwiazdy stal sie jednym z wielu w Realu... i niech przyjedzie na Anfield w koszulce Realu czy gdzie on tam chce odejsc i poczuje co stracil.
Teraz sie zacznie licytacja, gwiezde wojny, kto da wiecej Real vs Chelsea. No i jeszcze ten Benitez, ktory zastapi nam Gerrarda tuzinem Hiszpanow. Jestem wsciekla na to co sie dzieje w Liverpoolu.



