Piłkarsko: Tragicznie. Mecz skończył się wynikiem 1-3. W ciągu pierwszych 20 minut Korona dała sobie strzelić trzy bramki i było po meczu. Aż nie chciało się patrzeć na ich grę, bo w ogóle się do niej nie przykładali. Po przerwie wyszli zmotywowani... Ale tylko przez pierwsze kilka minut. Tym sposobem równo 50 sekund po gwizdku zapowiadającym start drugiej połowy strzelili bramkę. Do końca spotkania nic się nie zmieniło i o dziwo dostaliśmy na boisku baty.
Kibicowsko: Na szczęście tu po staremu.
Nie obyło się też bez kilku pytań w stronę naszych przeciwników: "Czy już kurwo zapomniałaś, miesiąc temu uciekałaś?" albo "Świętokrzyscy rozbójnicy - mistrzowie kierownicy". Przez ostatnie 15 minut meczu skupiliśmy się na motywowaniu piłkarzy, ale nic z tego nie wyszło...
Zdjęcia:














