NBA...

Awatar użytkownika
Uchi_
Polski Przyjaciel Piwa
Posty: 2127
Rejestracja: 17 maja 2004, 12:39
Reputacja: 0

Post autor: Uchi_ » 20 cze 2005, 19:19

Szkoda napewno tego meczu 96-95 dla Spurs'ów i nie fortunnej końcówki.Liderem San Antonio był Robert Horry, który w całym spotkaniu zdobył 21 punktów, trafiając pięć z sześciu rzutów za trzy punkty. Zanotował również siedem zbiórek i dwie asysty.
Ben Wallace powiedział o nim
Po raz kolejny udowodnił, że nic tak dobrze nie potrafi robić, jak wygrywać
Przed szóstym meczem finałowym wyraźna przewaga psychologiczna jest po stronie zespołu z San Antonio. We własnej hali nie przegrał on z Pistons od 1997 roku.
Za zespołem "Ostróg" przemawia także statystyka. W historii NBA 23 razy na pewnym etapie finałowej rywalizacji był remis 2:2. W 17 przypadkach tytuł zdobyła ekipa, która wygrała piąte spotkanie.


No cóż, czyżby już po imprezie ? Czy San Antonio na własnym parkiecie zdobędzie 3 tytuł od 1999 r. ?Wydaje mi się, że szanse są jeszcze mniejsze, niż przed 3 meczem, ale koszykówka to zaskakujący sport. . .zobaczymy :twisted:

Wróć do „Inne sporty”