co do awansu bylem nastawiony sceptycznie, bo potrzebowalismy do niego polaczenia kilku czynnikow - swietnego meczu, skutecznosci i szczescia. jakims cudem dopisaly wszystkie.
barcelona strzelila z pierwszej sytuacji, a jak niang tego nie wykonczyl, do teraz nie wiem. barca grala fantastycznie, ale mysle, ze ten gol podlamalby ich psychicznie i trzech goli raczej juz by nie strzelili. przyznal to mascherano, ktory po meczu przeprosil za blad, ktory 'mogl zmienic historie'. co do zmiany ustawienia: szkoda, ze roura i spola potrzebowali dwoch przegranych meczow z realem z rzedu, odpadniecia z pucharu hiszpanii i bycia jedna noga za burta ligi mistrzow do uswiadomienia sobie, ze gra bez napastnika na powaznych rywali juz nie dziala. moje modly zostaly wysluchane i villa zagral na szpicy. swietnie to wygladalo, absorbowal stoperow, przez co przy messim nie moglo grac pieciu milanistow. po ostatnich meczach zesmy sie z leo posmiali, co nie, teraz wypada przyznac, ze zagral na poziomie nieosiagalnym dla jakiegokolwiek innego zawodnika. mniejsza o dwa genialne gole, ale podejmowal praktycznie same dobre decyzje, wygrywal przebitki, nie tracil, wymuszal faule, niesamowicie utrzymywal sie przy pilce. avatar wciaz aktualny



