Niestety, w tym niezwykle wyrównanym meczu główną rolę odegrał ekwadorski sędzia. W 1. połowie obie drużyny miały swoje szanse - sytuację sam na sam zmarnował napastnik gości Medina (podciął piłkę ponad wychodzącym Barreto, ale minęła ona bramkę), a po drugiej stronie nieznacznie pomylił się Oviedo. Cerro Porteno w końcu dopięło swego, ale w drugiej połowie sędzia podyktował dwie bardzo wątpliwe jedenastki dla gości z Kolumbii - obie zamienił na gola w ten sam sposób (mocne strzały w środek bramki) Perez, argentyński kapitan Independiente. Tym samym szanse Cerro Porteno na awans są już tylko matematyczne.
Atletico Mineiro - The Strongest 2:1 (Jo 57' Ronaldinho 74'-karny - Melgar 90+1')
Mój ulubiony południowoamerykański zespół po raz kolejny nie zdołał wywieźć punktów z Brazylii



