Re: Liga Mistrzów (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Liga Mistrzów (zbiorczy)

Post autor: Morrow » 22 lis 2012, 17:22

A ja się zupełnie nie zgadzam. Już pomijając to, że wymienione nazwiska i okres jaki przypadł na ich pobyt w Barcelonie wypadają strasznie blado w stosunku do tego co już zrobiły, jakby nie patrzeć wciąż młode, "mutanty".

Zrozumiałbym takie oskarżenia gdyby Barcelona do tych sukcesów doszła zmieniając zupełnie swoją filozofię gry, stawiając na defensywę i od święta atakując. Tyle, że ta drużyna w ostatnich latach nie bez powodu była wymieniana w kontekście najlepszych w historii i nie bez powodu też zyskała sobie tylu irytujących, sezonowych kibiców. Można drużynę z Katalonii i całą otoczkę wokół niej lubić albo nie ale trzeba przyznać, że w ostatnich latach pod wodzą Pepa dokonywała rzeczy wielkich nie tylko w statystykach ale i na boisku. Śmieszą mnie zarzuty, że Barcelona gra obrzydliwą i najnudniejszą piłkę na świecie. Nie każdemu styl Barcelony może odpowiadać, to oczywiste ale można byłoby rzucać takie oskarżenia w kierunku zespołu, który broni 9 graczami całe mecze, z rzadka wychodząc za połowę wybijając piłkę na oślep przed siebie licząc, że coś wpadnie a tu przecież z niczym takim nie mieliśmy ani nie mamy do czynienia. Czy nam się to podoba czy nie Barcelona w pewnym momencie wymasterowała grę w piłkę nożną niczym pryszczaty nastolatek nową Fifę. Trudno mieć pretensje do drużyny o to, że jest tak dobra, że nie daje sobie zabrać piłki i przeciwnik wyczekuje każdego momentu kiedy tę piłkę może choć na chwilę dostać. I nie mówimy tu o operowaniu gałą pod własną bramką, przecież nie jest przypadkiem, że mnóstwo drużyn także z tych największych ustawia autobus w bramce grając przeciwko Katalończykom, zwyczajnie innej opcji żeby wygrać z Barcą nie było. To wina Barcelony, że była tak dobra, że mało kto z nią chciał grać w otwarte karty? Mój Manchester dwa razy spróbował w finale LM i dwa razy został zdeklasowany. Narzekanie na nudny styl Barcelony to tak jak narzekanie na nudną grę Federera, który stojąc w miejscu rozrzuca po całym korcie jakiegoś nieopierzonego challengera. Fenomen Barcelony ostatnich lat polegał nie tylko na kosmicznych wynikach, takie lub tylko nieco gorsze niedługo przed nią miały przecież Milan i MU a właśnie na stylu, który wielu jak wiemy, próbuje, zazwyczaj ze średnim efektem, podrobić.

Teraz kiedy okres dominacji Barcy trochę przygasa wychodzą krytycy. Faktem jest, że oswoiliśmy się z tym co kilka lat temu niemal wszystkim imponowało i zachwycało a sama Barcelona już też nie ma tego ognia co przez większość ery Guardioli, to chyba jednak logiczne, nic w końcu nie trwa wiecznie. Mimo wszystko wydaje mi się, że nawet teraz krzywdzące jest atakowanie stylu Barcelony bo poza sukcesami to głównie styl zadecydował o tym, że Barcelona Guardioli będzie zapamiętana w historii bardziej niż Milan Carlo czy MU sprzed kilku lat.

Co do porównań Doktorka, starsze nie zawsze znaczy lepsze.

Wróć do „Puchary Europejskie”