Re: Barcelona - AC Milan

Awatar użytkownika
MazurXIII
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 9980
Rejestracja: 14 kwie 2008, 11:30
Reputacja: 1375
Kibicuję: AC Milan

Re: Barcelona - AC Milan

Post autor: MazurXIII » 04 kwie 2012, 11:51

Na początek - jestem DUMNY z bycia kibicem Milanu i postawy tej drużyny w dwumeczu.A teraz parę spostrzeżeń na temat rywalizacji,kiedy emocje już opadły.

Czy Milan jest piłkarsko gorszy od Barcelony?Oczywiście.Drużyna z Katalonii to prawdziwa konstelacja gwiazd.Trzon drużyny to aktualni mistrzowie Europy/Świata,a do tego dochodzi fenomenalny (? - ale o tym później) Messi.Natomiast my na tym poziomie (absolutny światowy top) mamy Silvę (niestety nie mógł grać w dwumeczu) i Zlatana (od zawsze przyblokowany w fazie pucharowej LM).I co zrobić w takiej sytuacji?Rozłożyć nogi?Nie - rezerwa pozostaje w taktyce i mentalnym podejściu do meczu.

Milan podszedł do tego dwumeczu mocno osłabiony - Cassano (wiadomo),niebędący w rytmie meczowym KPB (zawodnik kluczowy jeśli chodzi o pomoc),to samo Robinho,v.Bommel (patrz KPB) i oczywiście T.Silva.Barca?Abidal czy Villa,ale mają tak szeroka kadrę,że nawet nie było tego widać.Przewaga Barcy.Taktyka,podejście do meczu?Tu Allegri odwalił niezłą robotę,natomiast Guardiola dał dupy.Milan podszedł do Barcy tak jak powinno się z nimi grać - zagęszczony środek pola,uważna gra w obronie i odważnie i bez respektu w ataku.Barca starała się grać ta swoją tiki-takę,ale ch z tego wynikało.Standard,co można było zaserwować wcześniej np. w konfrontacji z Interem.Messi niby jest fenomenem,ale z gry nie ustrzelił NIC.W tym dwumeczu - jak na siebie - zagrał SŁABO.Może sobie chłopak szaleć w PD,wbijać 5 bramek jakimś ogórkom z Niemiec (z góry przepraszam kibiców Leverkusen),ale na przeciw dobrze ułożonej taktycznie obronie z wcale nie topowymi obrońcami (Abate/Bonera,Mexes,Nesta,Antonini - przecież to nie jest jakiś absolutny top - Nesta prime time ma daleko za sobą,Mexes pokazał wczoraj do czego czasami jest zdolny) ch może.Podrybluje,zwiąże 2-3 obrońców ale NIE BŁYSZCZY.Podejrzewam,że w Serie A miałby chłopak problem (tak jaka Kaka',kiedy był u szczytu formy).Dużo groźniejszy był IMHO Xavi.U nas?Wbrew pozorom - jak na klasę piłkarzy - całkiem nieźle.To co nakreślił Allegri zrealizowane,przy odrobinie szczęścia 0-0 w pierwszym meczu i 1-1 w drugim...Barca zaczyna się gubić i grać nerwowo.I do głosu dochodzi tzw. czynnik UEFA.ILE MOŻNA zapytam?Najpierw Chelsea czy Arsenal (później prawie udało się z Mottą i Interem) teraz my.Jak sędzia gwiżdże miękkie karne to gdzie ten za faul na Zlatanie?Gdzie kartki za brutalna grę (Messi w pierwszym meczu,Xavi w drugim)?Każdy kto ma styczność z profesjonalną piłką wie,że taki rodzaj sędziowania niszczy psychicznie (co było widać po Milanie przy stanie 3-1 - całkowite zrezygnowanie - czegokolwiek nie zrobisz sędzia i tak naprostuje).Złamią ci nogę czy wybiją zęby - nie ma nawet kartki.Ty zagrasz ostrzej - faul i kartka,pociągniesz za koszulkę - karny.Ktoś napisze,że wina tu Barcy zerowa.Racja.Ale waszą wina jest:

- aktorstwo - lekki kontakt i np. taki Alves czy Busquets zachowuje się jakby urwało mu rękę,
- wywieranie presji na sędziego (zlatuje się stado razem nawet z Valdesem!),
- zachowanie bez klasy (typu zraszacze).

I wy żądacie szacunku i uwielbienia?Gracie najlepszą piłkę na świecie w ataku pozycyjnym,a pomimo tego by przejść dalej potrzebujecie pomocy sędziego i zagrywek,które z fair-play nie mają nic wspólnego?Gdzie tu honor?Gdzie satysfakcja?Gdzie te słynne 'Więcej niż klub'?Milan to nie Real - tu nikt nie narzeka (poza Zlatanem - ale kto przeczytał jego biografię to go w pełni zrozumie),nikt nie zwala winy na sędziego (chodzi o klub a nie kibiców takich jak ja).Wiemy,że piłkarsko jesteśmy gorsi.Wiemy,że potrzebujemy dużo szczęścia,wysokiej dyscypliny taktycznej by coś ugrać.Wiemy,ze bez Silvy nasza obrona traci 50% wartości.Ale jeśli pomimo takiej przewagi pcha was jeszcze sędzia to rywalizacja nie ma sensu.Po co rozgrywać jakieś mecze.Nie sobie np.takie MC kupi wszystkich najlepszych piłkarzy świata i z góry dostanie wszystkie trofea.Bo w piłce przecież nie może wygrać gorszy piłkarsko (podkreślam to któryś raz z rzędu,bo wpadnie jakiś nastolatek i wmówi mi tezę,że Milan bije FCB na głowę),prawda?A najważniejsze jest posiadanie piłki i ilość strzałów.Co tam serce.Co tam taktyka.Po co rozgrywać w ogóle jakieś mecze...dochodzę do wniosku,że cały ten cyrk zaczyna przypominać mecze z udziałem Harlem Globetrotters...

Wyszło trochę chaotycznie,ale co tam - najważniejszy jest przekaz.Milanistom nikt nie zarzuci,że jakikolwiek Puchar Europy zdobyto dzięki UEFA.Czy z czystym sumieniem może to powiedzieć jakikolwiek rozsądny kibic FCB?

Wróć do „Puchary Europejskie”