Selekcjoner, bez doświadczenia w piłce klubowej, bez znajomości włoskiej piłki, z ultra-ofensywnym podejściem do piłki?
No ryzyko spore. Pamiętajcie jak skończył Luis Felipe Scolari w Chelsea. Niby Leonardo jest średniakiem, ale czy to wystarczający powód by ponosić takie ryzyko?


