Zapewne już to rozłożyliście na czynniki pierwsze, ale zaskoczyła mnie taktyka Manchesteru. Nie wiem, czy to przecenienie własnych możliwości, o co dla tak świetnej drużyny nietrudno, czy za mocno wzięli sobie do serca narzekania Barcelony po meczach z Realem, że nie chciano z nimi grać w piłkę, ale oni sami zminimalizowali swoje szanse. Stara prawda mówi, że finały się wygrywa, a nie rozgrywa. Może wyjątek stanowi Barcelona właśnie, bo oni zawsze grają z grubsza to samo. Liczyłem na starego lisa Fergusona, że coś wymyśli, a tu Manchester chciał finał rozegrać. Chcieli grać tak samo jak przeciwko Stoke czy Wolverhampton i takie są efekty. Może i tak by przegrali dostosowując się do rywala, ale mecz byłby ciekawszy, mniej zdominowany przez Barcelonę. Brak DM'a to oczywistość, ale to nie wszystko, bo zawodnicy ofensywni naprawdę chcieli być zawodnikami ofensywnymi i nawet gdy nie byli w stanie wymienić trzech podań, nie stanowili sensownej pierwszej linii zasieków na 25-30 metrze, czego się spodziewałem przed meczem, więc pressing w drugiej linii do tak grającej piłką Barcy nie funkcjonował wcale. Tak, MU miał za mało zawodników w defensywie, a potem są znane obrazki z cotygodniowych meczów, gdy Messi biegnie z piłką, a zawodnicy przed nim zamiast go atakować, muszą się cofać, żeby po jednym podaniu ktoś nie znalazł się sam przed Van der Sarem, który też w tym meczu nie popisał się przy golu Messiego. Mam nadzieję, że nikt tego nie odczyta jako umniejszanie zasług Argentyńczyka, bo w tym zdaniu nie ma drugiego dna. Teraz mała kontrowersja: Manchester też za mało... faulował. Ja wiem, że nikt tego nie lubi i potem są narzekania na brutali, ale z Barceloną nie da się rywalizować nie faulując jej. Przy właściwej grze i kontrować byłoby łatwiej, bo Barcelona swoją linię obrony miałaby wyżej i można by było liczyć nawet na jakieś stałe fragmenty, a tak długie dzidy ma zawodników ofensywnych były miażdżone.
Manchester zagrał ten mecz źle i zupełnie inaczej niż myślałem, że zagra, ale w niczym to nie umniejsza tego, co pokazała Barcelona. Nie lubię na to patrzeć z oczywistych względów, ale okres ostatnich kilku tygodni naprawdę przepracowali tak, jak należało.



