No to postanowiłem tutaj przenieść posty z konkurencji, aby zrobić jeden temat szkolno-śmiesznych sytuacji. Nie chcę po prostu, by ten temat stał się martwy za dwa dni i nikt w nim nie pisał.
Moją udaną klasę opisze później. Ogólnie w szkole ciekawie jest. Rok temu księdzu "grożono" miotaczem płomieni zrobionym z dezodorantu
A teraz pomysły na reportaż dla dziennikarzy "Uwagi"
Tomusmc
Ja mam kolesia w klasie, który połamał już chyb a z cztery ławki rzucając się na nie czy też skacząc, a nauczyciele nic mu nie zrobili tylko kazali wynieść ławkę do stolarza bojąc się o swoją posadę Smile wiadomo jakby dyrektor dowiedział się, że na jej lekcji dzieją się takie rzeczy to aż strach myśleć.
Pozatym mamy paru nauczycieli (studencików), których można jechać równo i oczywiście 3/4 mojej klasy to wykorzystuje.
------------------------------------------------------------------------------------
jaget
Zawsze jest tak że jest jakiś nauczyciel z którym można pobeczeć....np.z jedną facetką młodą od Muzyki to nierobiliśmy lekcji tylko łaziliśmy po klasie albo sie ławkami i krzesłami okładaliśmy a ona coś w dzienniku robiła a raz powiedziała nam żebyśmy napisali szybko sprawdzian a ona przymknie oko na nas, wszyscy odrazu zgapianie
----------------------------------------------------------------------------------
Niggaz
To i ja chyba zapodam kilka sytuacji.
Pierwsza to raczej nie nie 'dymy' czy nawet wybryki ale niezła polewa była z tego w klasie. To było w 3 klasie gimnazjum. Był u mnie w klasie taki jeden nieźle zadżumiony człenio. Często nie orientował co się do niego mówi i wogóle trochę taki dziwny. No i raz nauczyciel od historii mówi do niego aby gumki (do ścierania) pożyczył. Ten jak zwykle nie kontaktuje. Nauczyciel pyta drugi raz ale ten dalej nic. No to gumke pożyczyła koleżanka i wszystko byłoby wporzo gdyby nie to, że po jakichś 2 minutach ten człeń sięgnął po gumkę i nie patrząc za bardzo rzucił w stronę biurka i trafił nauczyciela w czoło Laughing Laughing Laughing Niezły polew był z tego.
Ten sam człeń (niezły kolo był z niego Laughing ) pewnego razu nieźle zaszalał na WF-ie. Gramy sobie meczyk na dworze w gałe. Ten człeń (imię - Łukasz) stał na obronie i nawet nieźle wychodziło mu wybijanie piłek hehe. No ale gramy gramy aż tu nagle ostatnia akcja meczu się szykuje. Był remis. Przeciwnik wyprowadza kontrę a na obronie tylko Łukasz. Biegnie dwóch przeciwników no i wszyscy krzyczą żeby wybił piłkę. Aż tu nagle konsternacja. Łukasz czeka czeka czeka aż tu nagle gdy przeciwnicy są tuż przed nim ... spogląda na zegarek i krzyczy koniec meczu Laughing Laughing Laughing Skończyło się utratą bramki Laughing
Pewnie coś jeszcze zapodam tylko może później.
Jeśli chodzi o 'dymy' to były nawet niezłe rok temu (1 klasa liceum). Mieliśmy dwie lekcje polskiego pod rząd. Sorka wpuściła nas do sali i poszła po dziennik a koleś rozpylił na końcu sali trochę gazu pieprzowego (takiego na psy stosowanego często). Sorka wraca i rozpoczyna się lekcja. Po chwili kilka osób w ostatnich ławkach zaczyna intensywnie kaszleć i pchać się do okna. Sorka prosi o spokój. Nie mija nawet minuta jak kaszlą już pierwsze rzędy w tym ja w mojej drugiej ławce. Sorka już naprawdę zdenerwowana prosi o spokój po czym ... sama zaczyna kaszleć bez opamiętania. Konsternacja w klasie. Wszyscy kaszlą. Sorka wybiega z sali i wraca z dyrektorką. Dyra wchodzi i już chce coś mówić aż tu nagle zaczyna kaszleć. Wszyscy zostali wyproszeni na korytarz i druga godzina odbyła się właśnie tam. Klasa została zawieszona w prawach ucznia do końca semestru Confused
Może jeszcze coś napiszę później jak sobie przypomnę. Narazie przetrawcie to Wink
------------------------------------------------------------------------------------



