Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Futbolski
Skład C
Skład C
Posty: 73
Rejestracja: 12 maja 2011, 17:33
Reputacja: 0
Kontakt:

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Futbolski » 24 maja 2011, 14:08

Liso pisze:Tam kupować.... niech będzie inwestycja w tych młokosów co prezentują się fantastycznie. Krkic i pozostali to naprawdę godni zaufania zawodnicy, którzy muszą mieć szansę. Transfery? Po co....wszystko działa bardzo dobrze. Z tyłu, z przodu, a także w środku. Jedynie czego można by więcej wymagać - to bramkarz. Valdes nie jest na miarę FCB - gra poprawnie i tylko tyle. Odkąd pamiętam zawsze zdarzały mu się (wiel)błądy :) No ale co zrobić - musi być jakiś słaby punkt by Real mógł coś podziałać :))
A ja potraktuję to poważnie. Oto moje stanowisko:

1]. Bojan na pewno jest godny zaufania o tyle, że to unikat: napastnik, który od (bodaj) 17 roku życia jest częścią napadu, dla wielu najlepszego klubu, ba!, najlepszej drużyny w historii futbolu, który to klub ma od paru ładnych lat ławkę rezerwowych niewspółmiernie skromniejszą w kontraście do Manchesteru United, Realu Madryt czy, ostatnio, Manchesteru City... wow, to na pewno pokazuje, jakim zaufaniem darzony jest Krkić. Wszyscy wiemy z kim rywalizował, dla podkreślenia: Thierry Henry, Samuel Eto'o, Zlatan Ibracadabra, David Villa. Tu można już wydobyć z siebie: WOW!!! A Bojan wciąż w klubie. Tym niemniej nie można mieć zaufania bezgranicznego, gdy chodzi o jakość, tzn. trzeba się do jakości dostosować. Bojan nigdy nie ma być rezerwowym, ale pewnego dnia ma się stać tym, na co wskazuje numer na jego koszulce. Basta. Tu nie ma innej drogi dla tego zawodnika. Ten numer jest potwierdzeniem zaufania do niego: "Bojan, masz talent, i to wielki, ale wiesz, numer "9" to numer z pierwszej jedenastki, więc wiesz, no wiesz (...)". Czas mija. Ile można czekać na 20 goli w Primera Division w jednym sezonie? No dobra: 15. Jeżeli Bojan zostanie na sezon 2011/2012, będzie miał już taki cel postawiony mu wprost przez Pepa czy kogoś innego, ważnego. Lubię Bojana, ale jeszcze bardziej lubię Barcelonę.

2]. Wszystko nie działa bardzo dobrze, a cudownie. Barca jest na szczycie, a to, że nie wygrała w tym sezonie Pucharu Króla... Czy ktoś pamięta o tych trofeach z epoki Cruyffa? To nie ma większego znaczenia. Gdyby zabrakło mistrzostwa, komu byłby potrzebny ten puchar... Brak mistrzostwa byłby goryczą, zwiastunem większych zmian, oczywiste, ale by utrzymać się na poziomie, trzeba dokonać może lekkiej, ale jednak zmiany, która spowoduje większą rywalizację. Ludzie nie są idealni: nie wiemy, kto, ale może sobie pomyślec właśnie za kilkanaście tygodni, że "po co się męczyć, ja i tak zagram". Jak jednak podkreśla Guardiola: ci gracze obecnej Barcy są wzorem pod względem automotywacji, tyle już wygrali, a jednak dalej chcą wygrywać, chcą grać swój futbol. Oczywiście, że tak jest. ALE... Wszystko się musi skończyć, może nie tyle chodzi o motywację, ale o umiejętności, bo np. Xavi, Puyol nie są młodzi, już powoli idą w kierunku emerytury, czego zwiastunem są coraz częstsze kontuzje. Puyol: wiemy doskonale, nie grał przed meczami z Realem. Xavi: po mundialu mówiło się, że będzie w sezonie ligowym więcej niż zwykle odpoczywał (było widać na początku, a potem nawet komentatorzy z Canal + do tego tematu nie wracali, bo Xavi grał ciągle). Mówię o tych graczach symbolicznie, by wskazać, że każdy jest na innym etapie swej kariery. Kręgosłup jest, ale może czas na przeszczep nerki? Też nie. Jeśli zmiany in minus (odejścia) to tylko tyczące się zawodników drugiego planu, którzy nie mają perspektyw na piłkarski rozwój (np. Maxwell), a in plus, to wiadomo, Cesc, Rossi, Forlan, Aguero (wyliczając kilka z ostatnich plotek), czyli coś już na świecie uznanego i coś, co da naszym super umotywowanym zawodnikom kolejny przyczynek do wytężonej jeszcze bardziej pracy. Zresztą oni wszyscy uwielbiają rywalizację. Czytając ich wypowiedzi nie sposób nie zauważyć, że i jako piłkarze, i jako zwykli śmiertelnicy są pokorni (choć tego czasem nie widać po niektórych graczach, no ale to są wyjątki od reguły), czyli znają swoje limity. Czytając np. wypowiedzi Xaviego, wow, z tego bije prawda o swych walorach i swych ograniczeniach.

3]. Valdes. Krótko: klasa światowa. Jedyny bład, który się pamięta z całego sezonu: w pierwszym meczu z Arsenalem. Poza tym bardzo często perfekcyjny, w kilku meczach dosłownie zawodnik numer jeden, co w klubie grającym zwykle ultraofensywnie, jest fenomenem. Ostoja. Fundament. Klasa światowa. Najlepszy bramkarz na świecie - nie do negocjacji.

4]. Historia kołem się toczy:
Kiedyś, na początku kariery, Valdes popełnił kuriozalne błędy. Ktoś mu jednak zaufał. Ufał dalej. Dziś zbiera się tego plony. Ciekawi mnie w tym kontekście, jak w takim razie potoczy się kariera zawodnika z przeciwległego bieguna: Bojana.

Wróć do „Hiszpania”