Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Mentor » 16 maja 2011, 19:23

RealFan pisze:Ale jakie inne dowody miałyby być? Ich istnienie jest właściwie niemożliwe. Tylko to nagranie i ewentualnie zeznania zawodników. To nie Sędzia Anna Maria Wesołowska na TVN, by obok stał np. Arbeloa z dyktafonem.
No to właśnie o to mi chodzi. Skoro zebrane dowody nie potwierdzają zajścia czy też nie są wystarczająco solidne to nie sposób jest ukarać Sergio a przynajmniej nie za ten paragraf. Czego wobec tego oczekujesz?

Tylko nie pisz, że dowody są wystarczająco mocne tylko UEFA nic nie robi bo rasizm to poważna sprawa a cały ten materiał dowodowy na pewno nie jest ściśle tajny. Dlaczego? O tym pisałem wcześniej. Gdyby rzeczywiście Busquets aż tak dopierdolił i miałaby go uniknąć kara to ktoś bankowo podniósłby raban. Wyrok dopiero zapadł także może teraz należałoby trochę odczekać, ale trudno się spodziewać, aby ktoś darł szaty dysponując jedynie takim nagraniem jakie prawdopodobnie służyło jako dowód w sprawie.
RealFan pisze:Czemu z pupy? Ja wiem, że drastyczny i szkodliwość czynu zupełnie inna, ale w wielu przypadkach (oczywiście nie zawsze) dowody są takie same. Słowo przeciw słowu, bo naocznych świadków może nie być. A nie, słabsze są, bo nie ma żadnego nagrania.
:roll:

Nagranie niczego nie wyjaśnia, niczego nie potwierdza. Pozostaje zatem słowo przeciwko słowu i Busquets miałby zostać ukarany na takiej podstawie? Poważnie?
RealFan pisze:Obawiam się, że arbiter nawet jakby coś słyszał, to mógłby nie znać hiszpańskiego.
Oczywiście. Dlatego również nie ma co liczyć na to, że mógłby być świadkiem.
RealFan pisze:O jaki precedens? UEFA nie ukarała rasizmu (w ich słowniku to jest rasizm)
JAKIEGO RASIZMU? Ja pierdole skoro nikt i nic nie jest w stanie udowodnić/potwierdzić, że Busquets wyzwał Marcelo od małpy to jak można pisać, że był rasizm a UEFA nie ukarała? Ręce opadają. To nie te czasy kiedy wyroki zapadają jeszcze przed rozprawą. Tyler (sorry, że skróciłem nick, ale nie chciałbym się pomylić) pewnie tylko czeka aż nawiążą do Franco, ale wcale nie mam takiego zamiaru :lol:
RealFan pisze: ewidentnych symulacji zawodników mających na celu wymuszenie czerwonej kartki u rywala. Zazwyczaj się tym nie zajmują, bo nikt tego nie zgłasza. Jeśli jednak teraz tak zrobili, to należałoby oczekiwać, że będą tak robić zawsze i nikt kary z podobnego tytułu nie dostanie. Jak dostanie, to na pewno zostanie to nagłośnione przez pewne media.
Primo - to zdaje się była oddzielna sprawa.
Secundo - równie dobrze precedensem można by było nazwać sytuację w której UEFA karze 'x' piłkarzy Barcelony po masowym pozwie Realu.
Tertio - zapewne to co w oczach jednych jest 'ewidentną symulacją' w oczach innych jest czym innym. Nie zdziwiłbym się gdyby Real miał większe szanse na ugranie czegokolwiek (oczywiście nie mówię o starciu na boisku tylko w gabinetach UEFA) gdyby pozew był rozsądniejszy a tymczasem Real pozwał chyba każdego kogo mógł co było po prostu absurdalne a UEFA może rozpatrywała wniosek Realu jako całość tzn. trzeba ukarać wszystkim pozwanych piłkarzy albo odrzucić wniosek.


Babel pisze:W ubieglym roku Thiago Motta nie uderzyl, jedynie blokowal zawodnika i ten faul nie zsługiwal nawet na zołta kartke, a mimo to pauzowal w finale.
W którym momencie przebiega granica pomiędzy uderzeniem a blokowaniem?



Ja bym za to czerwa nie dał również, ale blokowanie? Busquets przyaktorzył okropnie, ale był ruch ręki do gęby, że tak się wyrażę a Busi to wykorzystał (szkoda, że tak się stało, ale nic na to nie poradzimy) a kiedy sędzia zakwalifikował to jako uderzenie to przynajmniej żółta kartka chyba się należała. To byłaby już druga dla Motty bo pierwszą dostał już wcześniej. Gdyby Sergio nie padł jak zabity to sędzia IMO musiałby gwizdnąć faul bo na pewno nie tak wygląda prawidłowe blokowanie. Różnicę w tym zagraniu zrobiło zachowanie Busquetsa po faulu i wynikająca z tego decyzja arbitra. Być może błędna, ale nie tak ewidentnie jak to niektórzy malują. Jeszcze z rok i będę czytał, że Motta nawet Hiszpana nie dotknął... chociaż pewnie takie głosy już też były.

Wróć do „Hiszpania”