Co do Cesca to mało interesują mnie jakieś wydziwnione przepisy - jeśli w wypowiedzi wymienia się jednym tchem Xaviego i Puyola, czy Messiego a obok tego Cesca mówiąc o wychowankach obu klubów to nie wiem czy się śmiać czy płakać. I nie mają tu nic do rzeczy oficjalne przepisy, bo wystarczy tylko zdrowy rozsądek i odrobina trzeźwej oceny żeby nie palnąć kolejnej frustrackiej perełki. W ogóle to wydaje mi się że Arsene ma zwyczajnie kompleks trenera, który niby odwala poprawnie swoją robotę, ale zawsze na drodze do trofeum stanie mu jakaś przeszkoda i musi znowu tłumaczyć, że to nie jego wina. Problem w tym, że często to jest jego wina, bo polityka budowy zespołu, program treningowy ograniczający ryzyko wystąpienia masowych kontuzji, nieryzykowanie zdrowiem graczy itp. to sprawy o których decyduje trener. Tymczasem Wenger wystawia na mecz u siebie z Barceloną niewyleczonych Cesca i Gallasa, a po meczu kiedy okazało się że zagrał va banque i przegrał, znowu szuka winy u innych plotąc coś o ataku Puyola na Cesca, tak jakby miliony ludzi nie widziały, że po tym rzekomym karnym Cesc bez problemu strzelał z jedenastu metrów i dopiero po uderzeniu piłki nie mógł ustać na nogach. I jak tu traktować go z szacunkiem, kiedy on sam nie traktuje tak mających w końcu jakieś pojęcie o piłce fanów futbolu? Czekam tylko żeby wpisał się po wczorajszym meczu w ton wypowiedzi pt. "Messilona ograła Arsenal, bez Leo byśmy wygrali". Szkoda tylko, że znowu byłoby to wybiórcze traktowanie sprawy, bo w pierwszym meczu Messi grał bardzo przeciętnie, ale wtedy sprawy w swoje ręce wziął Ibra na spółkę z Xavim i Busim. Ci dwaj ostatni zresztą odwalili wczoraj nie mniejszą niż Leo robotę, tyle że nie wpisali się w tak jaskrawy sposób do protokołów sędziowskich.
Z nieco innej beczki - Xavi w dwumeczu z Arsenalem podał niecelnie zaledwie 15 z 244 piłek (skuteczność 93,9%)


