Trochę jestem zmęczony i niestety mam na głowie inne rzeczy, więc tak naprawdę Dran Derbi zacznę czuć dopiero w piątek wieczorem, ale nic nie stoi na przeszkodzie by ten temat trochę już ożywić.
Przecież nie muszę pisać dużo. Kibiców obu drużyn na forum nie brakuje, a i wielu forumowiczów nie związanych uczuciowo z którąś z ekip mecz obejrzy.
Mam lekką pustkę i nie bardzo wiem, o czym pisać. Jak ktoś potrzebuje dłuższego wprowadzenia, to niech sobie przerobi pierwszy post w temacie. GD nie potrzebują wprowadzenia, one po prostu są esencją futbolu i pięknem samym w sobie
Barca gra u siebie, jest lepiej zgrana i jest niewątpliwie faworytem. Zwłaszcza, że wszystko wskazuje na to, iż ostatecznie nie tak dawno przewidywane osłabienia w tym meczu ich ominą. Cudownie ozdrowiał od kurczaka z ryżem Abidal, Ibrahimovic z Messim również powinni być gotowi i jeśli kogoś zabraknie, to będzie to Toure.
W Realu do gry wrócił już Ronaldo i jedynym nieobecnym w klasyku będzie Guti.
Nowych kontuzji i chorób w obu zespołach scenariusz nie przewiduje. Dodatkowym smaczkiem niech będzie fakt, że w dniu meczu Barca będzie obchodzić 110 rocznicę swego istnienia, którą wypadałoby popsuć.
Real w tym sezonie ma lepsze wyniki niż grę. Ta co prawda uległa już jakiejś poprawie, ale niedużej i progres odbywa się bardzo powoli. Ja mogę tylko napisać czego oczekuję. Chcę by Real nie parkował autobusu i nie szedł na wymianę ciosów. Oba rozwiązania to kiepski pomysł. Od razu napiszę, że chcę zwycięstwa, a remis to absolutne minimum. Bo to jest Real Madryt. Chcę składu łatwego do przewidzenia:
Casillas - Arbeloa, Albiol, Pepe, Ramos - Lass, Xabi, Kaka', Cristiano - Higuain, Benzema.
Jedyną zmianą, jaką byłbym skłonny tu przyjąć jest mało prawdopodobna obecność Garaya w miejsce Albiola. Większej różnicy by to nie zrobiło. Obaj potrafią zagrać dobrze i obaj potrafią pozostawić niedosyt. Zrozumiałbym też ewentualnego trzeciego środkowego pomocnika w miejsce Benzemy, co też się raczej nie stanie, a przynajmniej nie od pierwszej minuty. Tak sądzę.
Najważniejszy punkt - wszyscy zapierdalają. Jeśli ktoś nie chce w tym meczu biegać i walczyć, to niech zostanie w Madrycie.
Real musi walczyć o środek pola, nie wolno go odpuścić. Pozwolenie na zepchnięcie się do rozpaczliwej obrony i całkowite oddanie piłki Barcelonie byłoby równoznaczne z klęską. No i trzeba też w miarę możliwości atakować, stwarzać sytuacje i najlepiej strzelać bramki. Katalończycy muszą czuć, że w tyłach nie będzie im lekko. Mamy przede wszystkim Crisa i Higuaina, jest kim straszyć.
Chciałbym też zobaczyć Lassa, dla którego głównym obiektem do zlikwidowania/popsucia humoru/odebrania ochoty do gry byłby Xavi. Nie wiem, czy Pellegrini na to wpadnie, ale szczególne skupienie się przez ruchliwszego Diarrę na utrudniania życia mózgowi rywala wydaje się rozsądne. Rzecz jasna nie poprzez ciągłe faulowanie, żeby nie kończyć meczu w osłabieniu.
Dyskusję o najbliższym Gran Derbi oficjalnie uważam za otwartą.
No to Hala.



