Re: Liverpool (zbiorczy)

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47768
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2090

Re: Liverpool (zbiorczy)

Post autor: fieldy » 27 wrz 2008, 14:40

Liverpool do przerwy remisuje bezbramkowo z Evertonem. Mecz na początku niezły, szybka gra, pod koniec połowy troche ospale już grali, jakby ich remis zadowalał. Miejmy nadzieje, ze w 2 połowie znów roszą do ataków.

Żadna z drużyn nie ma wyraźnej przewagi, choć Everton miał lepsze okazje do strzelenia bramki.
Najpierw Cahill na 7-8 metrze nieczysto trafił w piłkę, gdyby trafił, pewnie znalazłaby się w siatce.
Później Fellaini zmarnował najlepszą okazję meczu. Raina wyszedł do dośrodkowania, chciał złapać piłkę, ale ją wypuścił, ta spadła pod nogi Fellainiego, który trafił w asekurującego w bramce Carraghera. Krótko mówiąc miał pustą bramkę z obrońcą w środku - trafił w rywala :lol:

Torres nic nie gra, Riera próbuje dośrodkowywać, ale dobrze gra defensywa Evertonu i wybijają te piłki, Howard nie musiał się specjalnie wysilać w 1 połowie. Keane też póki co nie pokazuje nic ciekawego, biega, stara się, ale nic z tego nie wynika. Jego uderzenia są blokowane.


edit:
w 2 połowie Everton już prawie nie istnieje. Torres 2 szybkie bramki. Obrona Evertonu się strasznie gubi, w pierwszej grali dobrze, po przerwie nie istnieją. Później jeszcze chyba Kuyt strzelił, ale Riley słusznie nie uznał [piłka dograna była spoza linii końcowej] ale ... później niesłusznie nie uznał kolejnej bramki dla Liverpoolu, znów Torres - mógł mieć hat tricka w dodatku klasycznego, Riley odgwizdał faul, którego nie było moim zdaniem. Powinno być 0:3, jest 0:2.

Wróć do „Anglia”