Cristiano Ronaldo

Awatar użytkownika
Loczek
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1594
Rejestracja: 07 sty 2005, 8:53
Reputacja: 2
Lokalizacja: Na zsyłce

Post autor: Loczek » 29 maja 2007, 11:26

Cristiano jest taki słodziuteńki taki taki mniam mniam :*:* Szkoda ze odpada,ale moze go jeszcze kiedys zobacze. Wczoraj w meczyku nie pokazal nic poza swa piekna buzka oczywiscie
A ktoz to jest Gattusso? No mniejsza z tym ale Cristiano za taka gre powinien dostac kare roku w gipsie od trenera Czerwonych Diabłow,ja bynajmniej tak mysle

Kiedy przychodzi lato, słońce, plaża i dziewczyny w bikini kluby kulturystyczne przeżywają napływ tzw. " sezonowców ". Dla wyjaśnienia - sezonowiec to ktoś, kto przy małym nakładzie sił i pracy osiąga to, co normalny człowiek ( kulturysta ) w przeciągu kilku lat. Doping, doping.

Czytając te wypowiedzi pana " Trzemienia " po prostu nie mogę się nie zgodzić z moderatorem, który nadał mu tą jakże szlachetną rangę. Nie będę się napinał i pisał jaką, bo dostanę klapsa nad avatar, ale wszyscy widzimy co i jak.

Wracając do tematu, uwielbiam stać i śmiać się, kiedy nakoksowany chłopak w przeciągu miesiąca od zakończonych wakacji powraca do swoich " wymiarów ". Tak samo jest z kibicami, którzy wypowiadają się jak kolega. Tak samo było z naszym forumowwym krzykaczem, fanatykiem Zespołu z Mediolanu ( wszyscy wiemy o co chodzi ). Kiedy Cristiano Ronaldo strzela bramki, drybluje i ośmiesza nawet tych najlepszych, wtedy każdy pisze - o, on jest naprawdę dobry. Ale kiedy przychodzi mecz, kilka meczów, w których Portugalczyk gra nie gorzej od Fletchera, wtedy wszyscy pokazują na niego paluszkiem i mówią - aaa " ciota " , aa " żel-boy ", albo inne podobne dyrdymały. Sezonowiec, to ktoś, kto " jara " się tym, czego na ogól nie potrafi robić. Trzmień widać jara się tym, czym każdy człowiek z wadą rozumu. Wyśmiewa się. Teraz powstaje pytanie - z czego ? Słodziuteńki mniam mniam ? Drogi kolego, z tej wypowiedzi wnioskuję, że jesteś homoseksualny. Jeśli tak, to ok, nie mam nic do gejów. Jeśli zaś nie, to mam pytanie - czy piłkarz, który bardzo dba o siebie musi być od razu tzw " pedałem " ? Podobnie wszyscy nabijali się z Beckhama ( w zasadzie tak jest do dziś ). i co ? Ty się możesz nabijać, pokazywać palcem i mówić - oooon jest zły. A on ma, począwszy od pieniędzy, idąc przez prasę, a na najpiękniejszych kobietach kończąc. zazdrość jaką emanujesz jest wyrazem średnioprzyswajalnego przez społeczeństwo - zidiocenia.

Co do Cristiano - nie wytrzymał presji. Szkoda, bo szansę na Złotą Piłkę miał ( i nadal teoretycznie ma ). Ale nie ma co zasypywać gruszek w popiele. Nie w tym roku, w następnym się uda. Jeśli będą Portugalczyka omijać szczęśliwie kontuzje, to myślę, że za sezon, dwa, będzie nie gorszy od Kaki. Jedyne czego mu brakuje, to doświadczenia. Na angielskich boiskach na pełnym " gazie " wkręca obrońców w ziemię niczym śrubokręt śrubki. Ale już przy " większych " piłkarzach ma problemy. Myślę, że to wszystko kwestia czasu. Jest młody, całe życie przed nim.
A co do " żel-boya " - według mnie, jeżeli piłkarz spełnia się na boisku, spełnia pokładane w nim nadzieje i jest podporą dla zespołu, to może mieć na sobie co chce, obnosić się ze swoją " urodą " gdzie chce, ubierać się jak chce. I to powinno być traktowane z przymrużeniem oka. Bo w końcu ... kto z nas zarabiają 120 tysięcy funtów tygodniowo nie dbałby o siebie tak bardzo :wink:

Pozdrawiam.

Wróć do „Anglia”