Szczerze mówiąc to także zaskoczył mnie dzisiejszy atak Simoniego także z tego względu że nastąpił na zjeżdzie nie zaś na podjezdzie.
Też mi się wydawało że dzisiaj nikt z "wielkich" nie zaatakuje i wszyscy faworyci raczej będą zbierać siły na jutrzejszy, arcytrudny etap.
Simoni wykorzystał pewną dezorientację di Luci na stromym zjeżdzie i zaatakował ale trzeba też przyznać że najpierw ruszyli Savoldelli i Mazzoleni z Astany do których dołączyła pożniej grupka Simoniego i w końcu Paolo Bettini, który brał udział w wcześniejszej ucieczce.
Dziwi mnie także czemu tak mozolnie szło odrabianie strat grupie di Luci i Cunego, którzy mając kilku pomocników ze swoich ekip, na zupełnie płaskich kilkunastu kilometrów przed podjazdem pod metę w Bergamo powinni znacznie zmiejszyć tą 1minutową stratę.A tak dopiero sam di Luca w końcówce musiał zaatakować i dopiero wtedy strata znacznie się zmiejszyła.
W każdym razie te 50sekund, które odrobił dziś Simoni do Danilo i tak moim zdaniem nie bedą decydujące jeśli chodzi o losy wyścigu.
Wydaje mi się że decydujący będzie jutrzejszy etap i jesli tam Simoni, który będzie przecież u siebie w domu nie zmiejszy straty do di Luci w generalce poniżej 1minuty to straci szansę na końcowe zwycięstwo.
Moim zdaniem Gilberto pójdzie jutro na całość i zaatakuje nie na ostatnim podjeżdzie pod Tre Cime di Lavaredo, tylko na wcześniejszym, bardzo wymagającym podjeżdzie pod Passo di Giau, bo tylko taki, wczesny atak jest w stanie zagwarantwać mu znaczną przewagę nad di Lucą.
Jeśli di Luca przetrzyma ten atak "Gibo" i wjadą razem na ten szczyt to póżniej są zjazdy i mniej wymagające wzniesienia aż do ostatnich 3-4km podjzadu pod samą metę.Tam to już jednak atak Simoniego na niewiele się zda, bo jesli nawet będzie on udany to nie zarobi nad di Lucą więcej niż 1minuty i raczej tegorocznego Giro już nie wygra.
Myślę także że tylko di Luca jest w stanie odeprzeć ten prawdopodobny atak Simoniego i tylko miedzy tymi kolarzami roztrzygnie się walka o końcowy triumf.
Jestem pewny że Cunego strzeli już na wspomnianym przezmnie podjeżdzie pod Passo di Giau, podobnie jak Schleck, który także już radzi sobie coraz słabiej ale to było do przewidzenia, bo to jasne że jak ktoś jedzie 1raz w życiu wielki tour to musi w końcu złapać zadyszkę.
Tak więc jutro według mnie decydujący etap na tegorocznym Giro d`Italia, na którym na pewno frontalnie zaatakuje Simoni i jeśli di Luca odeprze ten atak i nie straci do niego zbyt wiele czasu to będzie miał zwycięstwo w wyścigu na wyciągnięcie ręki i tylko jakaś kontuzja czy upadek będzie mógł mu to uniemożliwić.



