Od 3 lat jestem zapalonym grzybiarzem, wczęśniej jedynie epizod z dzieciństwa. W sezonie minimum dwa razy w tygodniu, a zdarza się i codziennie, wracam z lasu z pełnym koszem. Rodzina i znajomi szczęśliwi z tego powodu. Bardzo lubię ten okres, jesień jest u nas ładna, a po sezonie uciekam w cieplejsze miejsce. Na grzyby jeżdżę do Niemiec, puste lasy, spokój, a także fakt, że mam bardzo blisko, sprawiają, że nie ma sensu zbierać krajowych.
Widziałem, że Wojtek Kowalczyk nazbierał dzisiaj pełne kosze prawdzików.



