Trudno mówić o Szwajcarach jako najmocniejszym zespole z którym Argentyna się zmierzy... Ale to prawda. Mimo, że Szwajcarzy to jednak taki mocny średniak Europejski, to faktycznie, śmieszne to, ale to najmocniejszy rywal na którego trafia Argentyna w tym turnieju. Trudno wierzyć w to by Argentyńczycy tu mieli odpaść, plusem jest to, że prawie ich wyeliminowała Republika Zielonego Przylądka i Egipt. Argentyna do tej pory jakoś nie zachwycała. Jeśli Szwajcarzy zagrają tak jak oni potrafią, czyli niewygodnie dla rywala i doprowadzą do rzutów karnych, to szanse mają. Szwajcaria to król remisów w fazach pucharowych więc może jest nadzieja. Ale jakoś moja wiara jest mała. Liczę na cud. Ale ta ścieżka Argentyny jest na tyle prosta, że trudno by ekipa o ich potencjale nawet grając na pół-gwizdka miała odpaść. Spodziewam się nudnego meczu, skomasowanej defensywy Szwajcarów nastawionej na kontry i neutralizowaniu Messiego. Ale umówmy się, jeśli RZP i Egipt były w stanie wbić Argentynie dwa gole, to czemu tego nie miałaby zrobić Szwajcaria? cała moja nadzieja tkwi w tym, że Szwajcaria jakimś cufem strzeli gola na 1-0 i będą desperacko bronić tego wyniku do samego końca.
Rozsądek mówi, że będzie 2-1 dla Argentyny. Serce chce by Szwajcaria wygrała 1-0



