Haaland wygrał w klubie wszystko co było do wygrania, ale takich wybitnych występów z topowymi ekipami, np. w dalekich fazach LM mu brakowało, np. w tych rokrocznych meczach z Realem to tak szczerze powiedziawszy Vini był chyba lepszy uśredniając te wszystkie starcia, a ostatnie sezony to średnie City i nawet nie dobił do 40 bramek w sezonie. Teraz faktycznie ma turniej, który będzie za 5-6 lat dalej się wspominać w dyskusjach o Norwegu bez względu na to jak to się skończy.
A IMHO patrzac na pewne awanse Hiszpanii i Francji to może skończyć się tak, że te niespodzianki na turnieju się skończyły i ci papierowi faworyci po prostu pewnie wygrają swoje ćwierćfinały. Czego bym nie chciał, ale jest jak jest, dużym faworytem musi być Anglia.



