Limity w stylu '4 Włochów we wyjściowym składzie' byłyby zapewne sprzeczne z prawem Unii Europejskiej.
Zresztą, nikomu na takich limitach z wielu względów by nie zależało, ale abstrahując od poziomu sportowego, prawa i finansów - takie limity nie są żadnym rozwiązaniem, bo nie trzeba limitów żeby szkolić młodzież, czego to Como jest zasadniczo świetnym przykładem, bo jak popatrzy się na ich wyjściowy skład, który dał im miejsce w top4 na koniec sezonu, to spora jego część to po prostu odpady z Barcelony i Realu, ew. transfery młodych graczy z innych klubów a'la Betis. Real - bynajmniej znany ze stawiania na wychowanków - w to okienko zarobił już 130 milionów na wychowankach, a Paz, Ramon czy Gila to chyba topowe nazwiska ligi włoskiej na swoich pozycjach. Ani nie dostali większej szansy w Madrycie, ani nie potrzebowali limitów żeby wejść na poważny poziom, ani Real zasadniczo ich nie potrzebuje, ani - jak wyżej - nie jest znany ze stawiania na wychowanków. Ale madrycka akademia w szkoleniu takich solidnych i dobrych piłkarzy, nawet jeśli nie ma tam Yamalów, jest znakomita, a i tak sporo się ją krytykuje za to jak ci młodzi gracze często są prowadzeni.
Włosi w tym momencie mają dużo mniej pieniędzy od topowych klubów, ale przynajmniej nie mają swoich stadionów i infrastruktury, ale chociaż nie szkolą młodzieży. Como i ten indonezyjski (?) właściciel pięknie napluł im na ryj zasadniczo, że się tak nieładnie wyrażę, bo wcale nie zainwestował tak dużo w ogólnej skali, patrząc na budowanie składu od zera, a zrobił LM na relatywnie tanich odpadach/transferach z lepszych piłkarsko krajów.



