Tak jak pisałem, przecież jeśli ten Haaland wprowadzi Norwegię do półfinału to będzie jakiś legendarny występ, który będziemy wspominać jak jakiegoś Eusebio w 1966, niesamowity turniej. No i ma aurę jebaniutki, ciężko go nie lubić.
Niczego nie zbudowal Ancelotti w Brazylii - mieli swoje okazje, a na koniec dnia wyszło, że dali grać w piłkę Norwegii i se przegrali.



