Levante - Osasuna 3:2
Ależ to był mecz w Valencii. Levante musiało wygrać by przedłużyć nadzieje na utrzymanie, i dokonali tego po świetnej remontadzie. Początek meczu był dla gospodarzy fatalny - już w 3 min. po zagraniu wzdłuż bramki do piłki nie doszedł Budimir, ale Jeremy Toljan interweniował tak źle, że skierował piłkę do własnej bramki. W 11 min. było już 0:2 - po kolejnym zagraniu wzdłuż bramki obrońcy Levante nie zdołali przeciąć piłki, a Ante Budimir zamknął akcję i trafił do siatki od słupka. W pierwszych minutach po utracie gola gra ofensywna Levante wyglądała bardzo słabo, a goście z Kraju Basków kontrolowali przebieg meczu i nic nie wskazywało, by miało się tutaj wydarzyć coś nadzwyczajnego. Tymczasem w 35 min. skrzydłowy Victor Garcia z bliska trafił do siatki, a dwie minuty później ten sam zawodnik kapitalnym lobem (trudno powiedzieć, czy miał to być strzał, czy też z dośrodkowania wyszło kapitalne uderzenie) wyrównał. Co gorsza dla Osasuny, Sergio Herrera zatrzymał piłkę ręką interweniując koło 40. metra, w efekcie musiał opuścić boisko. Grająca w dziesiątkę Osasuna byłą zmuszona do skupienia się na obronie i próbie dowiezienia remisu, w 2. połowie zupełnie oddając pole Levante. Rezerwowy bramkarz Aitor Fernandez miał pełne ręce roboty, broniąc kolejne uderzenia graczy Levante, m.in. bombę z dystansu w wykonaniu Manu Sancheza. W 57 min. bliski zdobycia gola dla Levante był de la Fuente, który z dystansu trafił w poprzeczkę. Piłkarze z Valencii, których w tym meczu interesowały tylko trzy punkty, dopięli swego w końcówce - w ostatniej minucie podstawowego czasu gry po zgraniu Alana Matturro piłkę z bliska skierował do siatki głową wprowadzony na boisko w 2. połowie Kameruńczyk Etta Eyong.
Wielka remontada Levante, które jutro będzie z uwagą śledzić wyniki meczów Sevilla - Espanyol i Elche - Deportivo Alaves. Terminarz daje zespołowi Luisa Castro pewne nadzieje, bo zagrają jeszcze z będącą ostatnio w słabej formie Celtą (wyjazd), Mallorcą (dom) i Betisem (wyjazd).



