Jak dla mnie taki sposob oceniania jedzenia przez księżula jest ogolnie skierowany do idiomów, juz argumentuje, chlop niejednokrotnie zamawia po kilka kilkanaście potraw, jedząc duże ilości jedzenia.
Nikt mi nie powie ze jedzenie smakuje tak samo, kiedy jesteś glodny lub kiedy jesteś objedzony i ze to wtedy jest miarodajne.
To samo tyczy sie kwestii np jedzenia na wynos, np po godzinie czy dwóch po ugotowaniu. Wiele potraw wtedy traci swoją forme i smak.
A te jego opinie traktują jak wyrocznie, w sumie tego typu fenomen spoleczny, moze chlop wykorzystać aby kreować lub niszczyć biznesy a gawiedzi sie cieszy. Smutne jest to ze ludzie potrzebują aby ktoś im powiedział jakie maja mieć zdanie lub smak...



