No coz, stalo sie to o czym pisałem. Przyjechala lepsza druzyna(mimo ze i tak mocno pograzona w kryzysie sportowym i kadrowym) i Real nie istniał. Zero sytuacji bramkowych, pol bog Robinho przewracal sie jak to zwykle przeciw lepszym o wlasne nogi, najlpeszy stoper Hiszpanii Ramos poplenial tragiczne bledy, znow mozna powiedziec Dziekujemy Iker. Zero pomyslu na grę, beznadzjeny Guti, ogolnie to czego mozna byl sie spodzewać. Ale to bedzie trwało, bo teraz przychodzą ciezkie mecze w ldze. Oj bedzie bolało, glownie dzieciarnie z rm.com
(nie tyulko chyba jednak) znajacych Real jedynie z opisow na onecie i juz wielbiacych wielki powrot boskiego Zizu i genialnego Caro .



