FC Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Janio
Boondock Saint
Posty: 1037
Rejestracja: 26 lut 2005, 16:22
Reputacja: 0
Lokalizacja: Polska

Post autor: Janio » 20 lut 2006, 9:35

Brawo welcome! Zgadzam się w 100%. Co to w ogóle za debilne gdybanie - przecież oczywiste jest, że po to ma się w składzie gwiazdy, żeby podwyższały poziom gry drużyny i jeżeli jednego z dobrych zawodników brakuje - siłą rzeczy ten brak jest bardziej lub mniej odczuwalny dla gry zespołu :roll:
Z drugiej strony nie można popadać w skrajność i twierdzić, że Barcelona to wyłącznie Ronaldinho i bez niego Duma Katalonii nie zdołałaby wygrać meczu :? Jest ważnym ogniwem, absorbuje zawsze uwagę minimum dwóch obrońców, potrafi przechylić szalę zwycięstwa jakimś pojedynczym błyskiem geniuszu, ale jeżeli na jego nieobecność nie nakłada się jednocześnie brak innych ważnych zawodników to Barca nie ma raczej problemów z odniesieniem zwycięstwa 8)
Argumenty w stylu: "gdybyście nie mieli Ronaldinho..." są tyle głupie co bezsensowne. Problem (rywali :wink: ) w tym, że MAMY Ronaldinho i nie zanosi się na to żebyśmy mieli się go w najbliższym czasie pozbyć :twisted: Czasami federacja czy jakiś "przychylny inaczej" obrońca-rzeźnik postarają się o to żeby go zabrakło w kilku meczach, ale nie zmienia to faktu, że z reguły Rijkaard może liczyć na dobrą grę Gaucho.
IMHO brak jednego cracka odczuwalny może być poważniej w meczach takiego typu jak ostatni z Valencią - wyrównana gra, o wyniku decyduje często jeden jedyny błąd, pojedyncze dobre zagranie może przesądzić o wyniku meczu. Z drugiej strony np. w takim meczu z Atletico na Camp Nou (1-3) IMHO czy byłby Dinho czy nie i tak byłaby wtopa - po prostu cała drużyna miała słaby dzień i szanse na dobry rezultat byłyby wówczas gdyby zagrali jeszcze Xavi, Deco, Eto'o, Motta itd.

Wróć do „Hiszpania”