Francja to w ogóle dziwnie do tego finału weszła.
Z Polską, którą Argentyna jechała, jak chciała, męczarnie, ba, nawet mogliśmy mieć prowadzenie, gdyby Zielu nie kopnął w Llorisa.
Z Anglią awans w sumie na farcie, bo Kane przestrzelił karnego.
Maroko cisnęło ich przez cały mecz, gdyby ten dziewiątka, mając naprawdę fajną piłkę na 1-1, oddał strzał, a nie przekładał sobie dalej, żeby mieć jeszcze lepszą okazję, to może by był inny wynik.
Dupy nie urwali w żadnym meczu, nie zagrali ani jednych zawodów godnych mistrza świata. Dziś to już w ogóle przepaść.



