Działo sie to jakieś 3, 4 lata temu. Zbliżał się koniec roku, wiec lekcje były luźne. Ktoś z klasy postanowił, aby nie wiało tak nudą wiec poruszymy jakis tamat, do którego włączyć sie miała nasza nauczycielka.
Postanowiliśmy iz powspominamy nasze "18/stki". Kto, gdzie i jak?!
Czyli bardzo luźna rozmowa. No i tak każdy po trochu omówił własną impreze.
W pewnym momencie ktoś zapytał Panią...
" Jak pani wspomina Własną osiemnastkę"...
- Odpowiedź pani - "Za moich czasów nie wyprawiano 18/stek....." -
Na to kumpel : "A nie mówiłem, że to mutant"
Cała klasa w brech, nauczycielka nie wytrzymała...
Napierw próbowała uciszyć klase, cześć sie dostosowała..Ja i kumple jednak nie potrafiliśmy wieć Nas wyprosiła...
Dostalismy uwagi, kumpel wylądowal u dyrektora..
Pózniej prze pewnien czas mściła sie na czesci klasy (5, 6 chłopaków), notorycznie nas brala do odpowiedzi
Skonczyło sie na tym iz kumpel musiał zdawać komisa, a nauczycielce pozostał niesmak do kilku osobników
* Należy dodać iż byla to jedna z najsurowszych nauczycielek w szkole.



