przyznam szczerze, ze mam troche dosc - liga znowu przegrana i znowu z roznica punkta, final lm przegrany w bardzo denerwujacy sposob a inna glowna wiadomoscia jest to ze sadio odchodzi.
ani przez chwile nawet nie pomyslalem ze mozemy to wygrac - komfortu w ogole nie czulem i nawet jak gralismy dobrze pierwsza polowe to cos mi tu smierdzialo. pozniej sie okazalo ze kurtla wyciagnie wszystko co na niego rzucimy i od 59 minuty to ja juz patrzylem gdzie bede sie bawil dalej.
nawet jak dzis zobaczylem komentarze kloppa, ze za rok wrocimy silniejsi to jak zawsze to wywolywalo usmiech na mojej twarzy tak teraz pierwsze co pomyslalem to to ze nie chce i jestem tym troche zmeczony.
za absolutnie dobre kilka sezonow pucharowo bedziemy mieli absolutne minimum. dramat
dodatkowo obsral mnie dzis ptak i oficjalnie nie mam juz zerowego pitu. thx im out



