A ja dalej nie moge zrozumiec jak mozna tak zmienic styl w ciagu miesiaca. no dobra, Franka nie bylo - on znaczyl duzo. Uche? przeciez i tak nic nie gral. a Wisla nagle zaczela grac jakby sie pierwszy raz widzieli - podania na 3 metrach niedokladne, zero gry z pierwszej pilki, kopanie bez sensu do przodu - tragedia. ciekawe czy to nie wychodzi teraz trenerska reka Engela... w lidze rozbili Lech bo Michniewicz chcial przykozaczyc i wyszedl ofensywnie, po zwyciestwo. a Wisla poki co nie jest jeszcze tak slaba zeby ja pogonic w lidze. ale jak Vitoria juz stanela mardrzej, ograniczyli sie do przerywania, wybijania z rytmu i gry na czas, to Wisla nie istniala. owszem mieli pewnie 90% posiadania pilki, ale co z tego, skoro 80% z tego, to byla gra w srodkowym kole...
Jak napisal wczoraj moj kolega - leze, pije piwko i patrze na porazke polskiej pilki klubowej... taka prawda, siegnelismy dna i jak za rok nie wybijemy sie jakos znacznie, to bedziemy sie zatapiac w bagnie. a coraz ciezej w to uwierzyc, patrzac na to co sie dzieje w Wisle.



