Świetny początek kolejki w Sao Paulo. Santos zgodnie z oczekiwaniami wygrał, ale piłkarze powinni ucałować stopy bramkarza, Vanderleiego. Co on wczoraj bronił, to głowa mała, dawno tak świetnego indywidualnego występu bramkarza nie widziałem. Coritiba oddała 23 strzały, 11 z nich na bramkę, a w doliczonym czasie drugiej połowy dostała karnego. A gość wyszedł z czystym kontem, obronionymi setkami, instynktownym zachowaniem przy karnym i mocno podbitą reputacją. Santos ostatnio lubi grać z kontry, szybko im ta piłka przeskakuje do przodu, ciekawe, jak długo tak pociągną. Wczoraj szybko z boiska zszedł Lima i gra im siadła, nie miał kto w środku pola rozgrywać i wszelkie ataki środkiem kończyły się fiaskiem.
Na meczu Chapeco usnąłem po pierwszej połowie, która była przerażająco nudna.



